Pielgrzymka do Lourdes i innych sanktuariów Europy

Data 2014/05/19 18:30:00 | Temat: Pielgrzymka - diariusz

"Klikając" na zdjęcie można uzyskać jego powiększenie i większą dokładność!
Oczywiście relacja nie jest bardzo szczegółowa, bo nie da się przekazać wszystkiego, i dlatego zachęcamy, aby samemu wyruszć w taką podróż!!!
Wyjazd zorganizowała Parafia św. Pawła Ap. w Bielsku-Białej oraz Biuro Podróży San Antonio z Rybnika!
 



1 dzień pielgrzymki (19.05.2014 - poniedziałek)



Po długim czasie oczekiwania i przygotowań nadszedł wreszcie dzień wyjazdu.
Po prezentacji całej grupy (i rozdaniu pomocnych "segregatorów") celebrowaliśmy Mszę św. w kościele św. Pawła. Oprócz Ks. Proboszcza Mszę św. koncelebrował ks. Ludwik Aleksy, również uczestnik pielgrzymki. We Mszy św. uczestniczyły też rodziny pielgrzymów i inni Parafianie.
   
Transport na pielgrzymce zabezpieczała firma DALTRANS z Bąkowa!
 



Pielgrzymka miała miejsce w "Roku wiary w Syna Bożego" dlatego każdy dzień był poświęcony rozważaniku kolejnych artykułów wiary. Głównym celem naszego pielgrzymowania był wzrost naszej wiary a miejsca, które nawiedzaliśmy były ku temu pomocą!
 
Pierwszym miejscem do którego dotarliśmy było ALTÖTTING w Niemczech!
Nie bez powodu Altötting nazywane jest "Sercem Bawarii". Miejscowość ta wyróżnia się bowiem nie tylko swoją ponad tysiącletnią historią, swoim położeniem w sercu dawnego księstwa bawarskiego, lecz również swoim znaczeniem, jako centrum wiary i pobożności ludzi.
Początki kultu maryjnego w Altötting związane są z rokiem 1489. Wtedy to miały miejsce dwa cudowne wydarzenia. Dwaj miejscowi chłopcy stracili życie - jeden z nich pod kołami wozu pełnego zboża, a drugi utopił się w rzece. Po żarliwej modlitwie zrozpaczonych matek przed figurą Matki Bożej chłopcy zostali przywróceni do życia. Wieść o tych wydarzeniach sprawiła, iż Altötting zaczęły nawiedzać miliony pielgrzymów. Celem pątników prawie z całej Europy jest do dziś lipowa figurka Matki Bożej.
Zabytkowa, oktogonowa kaplica, w której znajduje się Cudowny Obraz Czarnej Madonny z Altötting została zbudowana około 700 roku. Spełniała w tamtych czasach funkcję kaplicy chrzcielnej. Natomiast sam Cudowny Obraz Matki Bożej z Altötting pochodzi z około 1330 roku.Do powstania kultu maryjnego w Altötting przyczynił się również św. Rupert z Salzburga (zm. ok. 720 r.), zwany Apostołem Bawarii. Tutaj, według tradycji, święty miał nawrócić jednego z książąt bawarskich, Ottona, oraz wielu jego poddanych, przyczyniając się tym samym znacznie do chrystianizacji tych ziem. Na początku VIII. wieku św. Rupert wzniósł na miejscu dawnej świątyni pogańskiej kaplicę poświęconą Matce Bożej i umieścił w niej cudowną figurę Maryji.
Napływ pielgrzymów stał się z czasem tak wielki, że ani kaplica, ani kolegiata nie zdołały pomieścić wszystkich wierzących. Między rokiem 1499 a 1511 powstaje dlatego w miejscu romańskiej, dzisiejsza gotycka kolegiata.
Przez długie lata Altötting było miejscem pielgrzymkowym prostych ludzi, jednak jako cel pielgrzymkowy i miejsce spotkań wielkich osobistości otrzymało również znaczenie polityczne. Królowie, książęta, jak również dwaj papieże pielgrzymowali do Altötting. W ciężkich czasach wojny 30-letniej bawarski książę Maksymilian powierzył swój los i los swojego kraju Matce Bożej z Altötting, pisząc swoją krwią list błagalny. W 1681 roku spotkali się w Altötting cesarz rzymsko-niemiecki Leopold I. Habsburg oraz bawarski książę Max Emanuel, by wspólnie się pomodlić i omówić sprawy polityczne, w tym zawrzeć tzw. "Sojusz z Altötting". Dzięki temu porozumieniu udało się obydwóm władcom odeprzeć przed Wiedniem dwa lata później nacierających Turków. Aż do początku XX. wieku serca władców bawarskich składano pośmiertnie w srebrnych urnach w oktogonowej kaplicy w Altötting, jako "książęcą wartę honorową". Po beatyfikacji i kanonizacji jednego z braci Kapucynów w Altötting - Konrada von Parzham - w 1930 i 1934 roku, pielgrzymi przybywali oprócz do Kaplicy Łask, również do grobu świętego w kościele Kapucynów pw. św. Konrada.
Rokrocznie odwiedza dziś Altötting około milion pielgrzymów.
Altötting związane jest też ze św. Janem Pawłem II i papieżem seniorem Benedyktem XVI!
     
   



To miejsce skłoniło nas do rozważania artykułu: "Wierzę w Jezusa Chrystusa, Syna Jego jedynego, Pana naszego" i modlitwy za polityków i rządzących.


2 dzień pielgrzymki (20.05.2014 - wtorek)



Już o godz. 6.00 celebrowaliśmy Mszę Św. w "Kaplicy Łask" - u bawarskiej "Czarnej Madonny" w ALTÖTTING!
     

Po Mszy Sw. i śniadaniu była jeszcze okazja do zwiedzania sanktuarium.
I tak najpierw poszliśmy do św. Konrada Parzhama w kościele oo. kapucynów...
   
...potem do bazyliki św. Anny...
   
... by wreszcie w"Domu Papieża Benedykta XVI" zwiedzić sanktuaryjne muzeum!
 



Po opuszczeniu hotelu udaliśmy w dalszą drogę - z Niemiec przez Austrię do Szwajcarii!
Wieczorem dotarliśmy do Einsiedeln.
Do Einsiedeln pielgrzymuje co roku ponad pół miliona osób, nie tylko ze Szwajcarii, ale też z Niemiec, Austrii, Francji, Włoch, USA a nawet z Japonii. Główne uroczystości odbywają się w święta: Wniebowstąpienia, Bożego Ciała, Wniebowzięcia NMP, Matki Bożej z Einsiedeln (16 lipca).
Pielgrzym zbliżający się do kościoła dostrzega jego imponującą fasadę z dwiema szpiczastymi wieżami (56 m), zakończonymi podwójnymi krzyżami.
Wchodzimy do kościoła i dostrzegamy centralnie położoną Kaplicę Łask zbudowaną z kosztownego, czarnego marmuru. W obecnej postaci trwa ona od XVII w., ale zbudowana została na miejscu starej, skromnej kaplicy eremickiej założonej przez św. Meinrada. Ten mało u nas znany święty urodził się około 800 r. W wieku 25 lat wyświęcony został na diakona a później na kapłana. W dalszej kolejności złożył śluby zakonne i został zakonnikiem reguły benedyktyńskiej. Jakiś czas spędził w klasztorze, ale jego powołaniem było życie pustelnika. Osiedlił się w lesie nad południowym brzegiem Jeziora Zurychskiego. Słynął z mądrości i udzielania dobrych rad wszystkim, którzy go o to poprosili. Z czasem petentów było tak wielu, że Meinradowi nie starczało czasu na kontemplację i studiowanie Pisma Świętego. Postanowił przenieść się głębiej w Ciemny las, gdzie na skraju leśnej polany wybudował swój erem. W miejscu tym spędził 26 lat. Był otwarty i gościnny, wspierał potrzebujących. Gdy osiągnął podeszły (jak na tamte czasy) wiek 60 lat odwiedzili go dwaj mężczyźni, których celem było zrabowanie mu skarbów, które, jak się domyślali, posiadał. Meinrad przejrzał ich zamiary i dał im to do zrozumienia. Mimo to jednak ugościł ich, a oni po poczęstunku - zamordowali go i uciekli do Zurychu. Nie wiedzieli, że eremita miał 2 oswojone kruki, które wskazały zbrodniarzy, krążąc przez całą drogę nad ich głowami. Złoczyńców rozpoznano, skazano na śmierć i powieszono. Bracia zakonni pochowali ciało Meinrada i wkrótce zaczęli go czcić jako świętego. Do Ciemnego lasu, gdzie pozostała kaplica - miejsce modlitwy świętego do Najświętszej Marii Panny, przybyli inni eremici, a później kanonik ze Strasburga - Eberhard. Zebrał on wszystkich okolicznych braci w jedno zgromadzenie, nadał im regułę św. Bernarda i został ich pierwszym opatem. Na pamiątkę wskazania sprawców mordu świętego Meinrada.
W herbie klasztoru znajdują się dwa kruki. Bracia zbudowali pierwszy klasztor i kościół, które trawiły pożary i niszczył czas, ale współczesna świątynia stoi na tym samym miejscu. To samo dotyczy starej eremickiej kaplicy, w której modlił się Meinrad przed cudowną figurą Matki Bożej. Mimo że zmieniła ona swój wygląd, stoi niezmiennie na tym samym miejscu, obecnie pośrodku wspaniałego kościoła, podobnie jak Porcjunkula w Asyżu czy Domek Maryi w Loreto.
Wnętrze kościoła jest imponujące: podzielone na trzy części, z których jedną stanowi ośmioboczna przestrzeń wokół Kaplicy Matki Boskiej, drugą - centralna, tzw. przestrzeń kaznodziejska, a trzecią - przestrzeń kopuły z freskiem Bożego Narodzenia.
Ołtarz główny ozdabia postać Maryi - pierwszej wśród zbawionych, która została Wniebowzięta, aby brać udział w chwale swego Syna. Po obu stronach ołtarza - sceny z życia Maryi, m.in. hołd Trzech Króli, nawiedzenie św. Elżbiety, ofiarowanie Jezusa w świątyni. Poza obrazami z życia Maryi w ołtarzu głównym podziwiać możemy relief przedstawiający ofiarę oczyszczającą Aarona i Mojżesza oraz ofiarę Melchizedeka dla Abrahama. Ponadto znajduje się tam relikwiarz z czaszką św. Meinrada. Ołtarz ten został poświęcony przez papieża Jana Pawła II 15 czerwca 1984 r. Wznosi się nad nim kopuła (wys.- 30 m, średnica - 13,5 m) z freskiem przedstawiającym Boże Narodzenie. Artysta przedstawił cud Świętej Nocy: szczęśliwa Matka Boska trzyma w ramionach swego Syna, Zbawiciela, Światło Świata. Od Niego promieniuje blask, który obejmuje św. Józefa, pasterzy i kobiety. Unoszące się w powietrzu zastępy aniołów wielbią Boga na wysokości oraz zstępują na Ziemię, oznajmiając ludziom pokój.


Po przybyciu instalacja w hotelu i jeszcze krótki spacer po Einsiedeln.
     



Tym razem fresk przedstawiający Boże Narodzenie w bazylice w Einsiedeln skłonił nas do rozważania artykułu: "Wierzę, że Jezus Chrystus począł się z Ducha Świętego; narodził się z Maryi Panny" i modlitwy za rodziny i małżonków. Treść medytacji stanowił fragment Listu św. Jana Pawła II do rodzin.

3 dzień pielgrzymki (21.05.2014 - środa)



Dzień rozpoczęliśmy od śniadania po którym celebrowaliśmy Mszę Św. w bazylice w Einsiedeln, a dokładniej w "kaplicy eremickiej" z figurą Czarnej Madonny.
     
Po Mszy Św. Pani Przewodnik (z pomocą naszej Pani Pilot) przybliżyła nam historię opactwa i pokazała wnętrze bazyliki (trochę zmarzliśmy, bo powietrze tu ostre a poranki jeszcze chłodne)!
     
   
Czas szybko minął i po tych pięknych przeżyciach udaliśmy się w dalszą drogę! Naszym celem było Ars we Francji!
 
Ars-sur-Formans to niewielka wioska we wschodniej Francji, położona nad rzeką Formans około 35 km w kierunku północnym od Lyonu. Tym co przyciąga tu wielu pielgrzymów oraz turystów z całej Europy jest górująca nad miastem Bazylika mniejsza pw. św. Sykstusa oraz postać miejscowego Proboszcza św. Jana Marii Vianney (1786-1859).
Pierwotna świątynia w miejscu obecnej bazyliki wzniesiona została prawdopodobnie już w XII wieku. W XVII wieku kościół został przebudowany w stylu barokowym, a swój ostateczny eklektyczny kształt uzyskał już po śmierci Proboszcza z Ars. Jednak to nie sam kościół przyciąga tu wielu pątników, a postać skromnego i niezwykle bogobojnego kapłana.
Jan Maria Vianney urodził się w ubogiej rodzinie w 1786 roku w niewielkim miasteczku Dardilly koło Lyonu. Już od najmłodszych lat wyrażał chęć zostania księdzem, mimo że nie sprzyjała temu ówczesna sytuacja polityczna związana z rewolucją francuską i prześladowaniami Kościoła. W 1812 roku Vianney wstąpił do seminarium i mimo wielu problemów przyjął święcenia kapłańskie. Cechą charakterystyczną Vianneya było to, że własne ograniczenia i cierpienie traktował w sposób szczególny. Zrozumiał on bowiem, że istota naśladowania Chrystusa tkwi w umiłowaniu cierpienia jako ofiary. W 1818 roku już jako kapłan Vianney został wysłany do Ars, które w owym czasie było bardzo biedne i dalece odsunięte od Boga oraz Kościoła. To właśnie podczas jego wieloletniej posługi i pracy jako miejscowy proboszcz, udało mu się przywrócić wiarę i zapełnić kościół wiernymi. Jan Maria Vianney słynął z niebywałej wytrwałości w spowiadaniu i niezwykłego daru odczytywania sumień i rozpoznawania spraw życia duchowego swoich parafian. Mimo wielu sukcesów jego życie było niezwykle ciężkie i pracowite. W konfesjonale spędzał po 13-17 godzin dziennie i niejednokrotnie spotykał się także z niezrozumieniem i poniżaniem.
Jan Maria Vianney zmarł 4 sierpnia 1859 roku. Na jego pogrzeb w Ars przybyło tysiące wiernych oraz pielgrzymów z całego kraju. W 1905 roku został beatyfikowany i ogłoszony patronem francuskich kapłanów. W 1986 roku, w 200 rocznicę urodzin Vianneya do bazyliki w Ars przybył z jedną ze swoich pielgrzymek ówczesny papież Jan Paweł II. Papież Benedykt XVI ogłosił rok 2009/2010 Rokiem Kapłańskim z racji 150 rocznicy śmierci Świętego Proboszcza z Ars a jednocześnie ogłosił Go patronem wszystkich kapłanów!
W pobliżu świątyni dla odwiedzających udostępniony został także skromny dom Proboszcza, w którym spędził on 41 lat swojego życia.
W kościele (w jego dawnej, zachowanej części) jest także kaplica poświęcona św. Filomenie do której szczególną cześć żywił Proboszcz z Ars. Według tradycji, żyła ona na przełomie III i IV wieku za panowania cesarza Dioklecjana i w imię swojej wiary poddawana była licznym torturom oraz cierpieniom.
Po przybyciu zakwaterowanie po czym zwiedzanie sanktuarium a po kolacji jeszcze film o św. Janie Marii Vianneyu.


   
(zakwaterowanie)
 
   
   
(bazylika)
 
(kaplica św. Filomeny)
 
     
(dom)



Postać i życie św. Jana Marii Vianneya skłoniła nas do refleksji nad artykułem wiary: "Wierzę, że Jezus Chrystus umęczon pod Ponckim Piłatem, ukrzyżowan" i modlitwy za kapłanów. Tekst do medytacji został zaczerpnięty z audiencji generalnej, wygłoszonej 31 marca 1993 roku przez św. Jana Pawła II.

4 dzień pielgrzymki (22.05.2014 - czwartek)



Czwarty dzień naszej pielgrzymki rozpoczęliśmy od Mszy Św. "u św. Jana Marii Vianney'a".
 
 
(konfesjonał w którym spowiadał Święty Proboszcz!)


Po śniadaniu wyruszyliśmy dalej. Pierwszy przystanek był w Paray-le-Monial.
Paray-le-Monial to miasteczko w Burgundii, w środkowej Francji, położone około 70 km na północny-zachód od Lyonu i 50 km na zachód od historycznego Cluny. W 973 roku benedyktyni założyli tu swój klasztor i wybudowali kościół. Im też zawdzięcza swą nazwę: do „Paray” dodali „le Monial”. Tutaj też przeszło trzy wieki temu żyła św. Małgorzata Maria Alacoque. Dzięki jej objawieniom dotyczącym kultu Najświętszego Serca Jezusowego miasto stało się znane na całym świecie. W 1686 roku, w pierwszy piątek po oktawie Bożego Ciała, w miejscowym kościele wizytek odbyło się pierwsze nabożeństwo do Najświętszego Serca Pana Jezusa. Paray-le-Monial to urocze, spokojne miasteczko, którego najcenniejszym zabytkiem jest wybudowany w XII wieku, na wzór macierzystego kościoła w Cluny, tyle że mniejszy, kościół klasztorny, dziś bazylika Najświętszego Serca Jezusowego.
Dwie kwadratowe wieże otaczają przedsionek, skrzyżowanie nawy głównej z poprzecznymi wieńczy ośmiokątna wieża, a obejście chóru otacza kilka półkolistych kaplic. Fasada bazyliki przegląda się w wodach przepływających w pobliżu kanału.
   
   

Na uwagę zasługuje też kościół i klasztor sióstr wizytek, w którym niegdyś żyła św. Małgorzata Maria. Na frontonie nad drzwiami świątyni widnieje napis: "W tym kościele nasz Zbawiciel objawił swoje imię św. Małgorzacie Marii". W bocznej kaplicy po prawej stronie ołtarza, spoczywa jej ciało. Nie zachowało się w nienaruszonym stanie, dlatego jej twarz pokrywa maska z wosku. Nad grobem widnieje napis: "Ustanawiam cię dziedziczką skarbów mojego Serca".
Natomiast w pobliskim kościele jezuitów znajduje się grób św. Klaudiusza La Colombiére, spowiednika i kierownika duchowego św. Małgorzaty Marii.
   

Sanktuarium opiekuje się Wspólnota EMMANUEL. Jej charyzmatem jest adoracja, współczucie i ewangelizacja. Członkowie wspólnoty przeżywają rzeczywistość Emmanuela - Boga z nami w życiu codziennym. Zrzesza ludzi wszystkich stanów: małżeństwa, młodzież, księży, osoby konsekrowane i samotne. Zwraca szczególną uwagę na adorację eucharystyczną, z której wypływa cała jej działalność charytatywna i ewangelizacyjna. Członkowie wspólnoty podejmują codzienną modlitwę, adorację Najświętszego Sakramentu, spowiedź, modlitwę w rodzinie, pracę apostolską, częste uczestnictwo we Mszy świętej. W Polsce wspólnota zawiązała się w 1993 r. dzięki Marii Pieńkowskiej. Od 2000 r. wspólnota organizuje w Wadowicach Międzynarodowe Spotkania Młodych. W Polsce Wspólnota liczy obecnie około 300 członków skupionych w kilku ośrodkach (Warszawa, Kraków, Gliwice, Szczecin, Koszalin).
Adoracja jest przylgnięciem do Serca Jezusa, za przykładem ucznia, który spoczywał na piersi Nauczyciela podczas Ostatniej Wieczerzy. Serce Jezusa można porównać do siedmiokrotnie rozpalonego pieca, w którym przechadzali się trzej młodzieńcy, oddając chwałę Bogu - mówił Piotr Goursat. "Adoracja Najświętszego Sakramentu przeżywana dzień po dniu prowadzi nas do przeżywania tych uczuć, które miał do człowieka sam Chrystus - to właśnie jest współczująca miłość bliźniego do tych, którzy umierają z głodu fizycznego i duchowego. Wyraża się to bardzo konkretnie w sposobie życia i poprzez różne aktywności, w pragnieniu życia autentyczną miłością miłosierną".


Miejscem docelowym tego dnia było dla nas La Salette. Dotarliśmy tutaj późno wieczorem, na dodatek w deszczu. Ale dojazd do tego miejsca to spora dawka adrenaliny!
Do tego sanktuarium maryjnego położonego najwyżej na świecie - na wysokości 1820 metrów n.p.m. - przyciąga pielgrzymów objawienie maryjne, jakie miało tam miejsce, a także niepowtarzalny górski klimat.
W miasteczku Corps niepozorna tabliczka i napis: "La Salette - sanktuarium Matki Bożej, 15 km". Stąd jeszcze kilka zabudowań i praktycznie już tylko góry oraz droga wijąca się po alpejskich zboczach. Widoki za oknami autokaru czy samochodu budzą zdumienie niezależnie od pory roku. Wraz ze zmieniającą się wysokością odsłaniają się kolejne górskie szczyty, wśród nich najbardziej majestatyczny - Obiou o wysokości 2800 metrów n.p.m. Jesteśmy w Alpach francuskich.
Wyprawie towarzyszy nieodparte wrażenie, że wstępuje się na górę świętą, miejsce mistyczne, gdzie można odkryć szczególną bliskość Boga. Po kilkunastu ostrych zakrętach zza wzgórz wychylają się dwie wieże bazyliki i zabudowania klasztoru.
Było to w sobotę 19 września 1846 roku. Dwoje dzieci: Melania Calvat (15 lat) i Maksymilian Giraud (11 lat) wypasało krowy wysoko w górach. Nagle, idąc śladem zwierząt, dzieci ujrzały siedzącą kobiecą postać w niezwykle jasnej poświacie. Jak opowiedziała później dziewczynka, "wyglądało to tak, jakby słońce spadło". Kobieta miała twarz zakrytą dłońmi i łokcie oparte na kolanach. Płakała. Na jej piersiach widniał krzyż z Jezusem Chrystusem i z zawieszonymi na nim narzędziami męki: młotkiem i obcęgami. Właśnie z tego krzyża promieniowała niezwykła jasność, która otaczała Maryję. Po chwili Kobieta wstała i przemówiła do dzieci najpierw po francusku, potem w lokalnym dialekcie.
Na miejscu objawienia (ok. 1750 metrów n.p.m.) wytrysnęło źródło. Płynie ono od dnia objawienia bez przerwy aż do dnia dzisiejszego.
La Salette szybko zyskało uznanie w całym świecie chrześcijańskim. W miejscu objawienia, nieopodal źródełka, ustawiono trzy figury z brązu: Madonny i dwojga dzieci. Wkrótce powstało tu czternaście stacji drogi krzyżowej i górująca nad okolicą bazylika z dwiema charakterystycznymi wieżami. Przy sanktuarium założone zostało zgromadzenie zakonne księży saletynów, którzy opiekują się tym miejscem i służą pielgrzymom.
Najpiękniejszym momentem wspólnej modlitwy w sanktuarium jest dla pielgrzymów wieczorna procesja z lampionami (o godzinie 20.30). Podczas niej obchodzi się miejsce objawienia, a towarzyszą temu pieśni maryjne śpiewane w różnych językach. Niestety z powodu deszczu tym razem procesja była wewnątrz bazyliki. Po procesji jeszcze prelekcja ks. Pawła, saletyna o bazylice i objawieniach Matki Bożej.
   
 
   
Wizyta w Ars, Paray-le-Monial i La Salette skłoniła nas do dalszej refleksji nad artykułem wiary: "Wierzę, że Jezus Chrystus umęczon pod Ponckim Piłatem, ukrzyżowan". Szczególnie obecność w Paray-le-Monial mobilizowała nas do modlitwy za osoby konsekrowane a myśli do refleksji zaczerpnęliśmy z Listu św. Jana Pawła II "Vita consecrata".

I tak minął kolejny, bardzo bogaty (ale i męczący) dzień naszej pielgrzymki.

5 dzień pielgrzymki (24.05.2014 - piątek)



Wieczorem na La Salette przywitał nas deszcz, za to poranek Pan Bóg dał nam niezwykły podarunek w postaci przepięknego słońca. To co ukazało się naszym oczom było niezwykle piękne.
     
Figury z brązu ilustrują historię objawień z 1846 roku.
     

Po rannej Mszy Św. którą celebrował z nami ks. Pawel a uczestniczyła w niej też grupa z Jelcza ze swoim Proboszczem, szybkie śniadanie i ruszyliśmy w drogę do Lourdes (do przejechania było około 700 km).
Ale już sam zjazd w dół z La Salett to niecodzienne doświadczenie!
     
   

Drogę udało nam się dość szybko pokonać, więc zdążyliśmy jeszcze na wieczorną procesję i różaniec w Sanktuarium!
     
Orędzie Matki Bożej z La Salette wezwało nas do refleksji nad artykułem wiary: "Wierzę, że Jezus Chrystus zstąpił do piekieł, trzeciego dnia zmartwychwstał;". Modliliśmy się szczególnie o łaskę dobrej spowiedzi św. dlas ale także dla innych i była tookazja do odmówienia litanii pokutnej. Myśli do refleksji i medytacji pochodziły z encykliki św. Jana Pawła II "Dominum et vivificantem".

I tak minął kolejny dzień naszej pielgrzymki.

6 dzień pielgrzymki (24.05.2014 - sobota)



Ten dzień naszej pielgrzymki, był pierwszym kiedy to nie wsiedliśmy do autobusu, tylko cały dzień spędziliśmy w Lourdes by chłonąc jego atmosferę.
Zaczęliśmy od śniadania a potem Msza św. w kaplicy Krzyża Świętego.
 


Wreszcie udało nam się zrobić zdjęcie grupowe (tu jesteśmy prawie wszyscy!)
     


Potem była okazja by zatrzymać się przy grocie - miejscu objawień Matki Bożej, i dłużej z Nią "porozmawiać".
   


Czas przed południem wykorzystaliśmy jeszcze na indywidualne zwiedzanie sanktuarium!
   
 
   


(Bazylika różańcowa)
 
 


(krypta)
     


(Bazylika górna)
 


(nowy kościól i kaplica adoracji Najśw. Sakramentu)
   


O godz. 14.00 już wspólnie podjęliśmy rozważanie Drogi Krzyżowej.
     


Następnie mogliśmy wziąć udział w procesji z chorymi i nabożeństwie szczególnie za nich!
   


I wreszcie na koniec dnia wieczorna procesja różańcowa (kilku naszych panów nawet zaśpiewało po polsku "w chórze" no i chociaż jedna "zdrowaśka " po polsku)
   
   


W Lourdes szczególnie rozważaliśmy artykuł wiary: "Wierzę, że Jezus Chrystus umęczon pod Ponckim Piłatem, ukrzyżowan, umarł i pogrzebion;". W pierwszym dniu w tym sanktuarium modliliśmy się szczególnie za ludzi chorych. Myśli do medytacji "dostarczył nam" św. Jan Paweł II w liście: "Salvifici doloris".

Uwaga! Uwaga! Uwaga!
W niedzielę (o 6.45) i poniedziałek (również o 6.45) będziemy celebrowali Mszę św. w grocie a tam jest kamera, która transmituje stale obraz z tego miejsca, więc zapraszamy do wspólnego przeżywania Eucharystii i łączenia się z nami!!!

7 dzień pielgrzymki (25.05.2014 - niedziela)



Kolejny dzień naszej pielgrzymki. Mieliśmy jescze to szczęście chłonąć atmosferę Lourdes.
Pierwszym niezapomnianym przeżyciem tego dnia była Eucharystia w "Grocie objawień"!
     
     


Przed południem jeszcze zwiedzaliśmy Lourdes, zwłaszcza miejsca związane z życiem św. Bernadety.
Dom rodzinny ojca - Franciszka Soubirous.
 


Młyn Boly.
   
   


Cachot - dawne więzienie, a potem mieszkanie rodziny Soubirous.
     


Po południu, kto chciał, mógł jeszcze się zanurzyć w specjalnych basenach z wodą źródlaną, wg. słów Matki Bożej: "Obmyjcie się w źródle!"
Woda ta jest znakiem:
  • mkiłości Chrystua, która ogarnia wszystkich grzeszników
  • chrztu
  • sakramentu pojednania!
     


    Podobnie jak wczoraj na koniec dnia wieczorna procesja różańcowa (kilku naszych panów znów zaśpiewało po polsku "w chórze" no i chociaż jedna "zdrowaśka " po polsku)
       


    W Lourdes szczególnie rozważaliśmy artykuł wiary: "Wierzę, że Jezus Chrystus umęczon pod Ponckim Piłatem, ukrzyżowan, umarł i pogrzebion;". W drugim dniu w tym sanktuarium modliliśmy się szczególnie za ludzi, którzy pomagają chorym. Myśli do medytacji "dostarczył nam" św. Jan Paweł II w liście: "Salvifici doloris".

    8 dzień pielgrzymki (26.05.2014 - poniedziałek)



    Na początek 8 dnia naszego pielgrzymowania znowu łaska celebrowania Eucharystii w grocie objawień w Lourdes.Szczególną intencją tego dnia była modlitwa za wszystkie matki (żyjące i zmarłe) z okazji ich święta oraz za Józefa z okazji jego 70 urodzin.
       


    Potem jeszcze nabranie wody dla tych, którzy nie mogli tu przyjechać, szybkie śniadanie, pakowanie, pożegnanie z hotelem i wyruszyliśmy w drogę w kierunku Marsylii.
       
     


    Po drodze zatrzymaliśmy się jeszcze na chwilę w okolicach Montpelier na plaży nad Morzem Śródziemnym (dzięki Bogu nie padał deszcz, ale jednak było chłodno!). Różni ludzie w różny sposób spożytkowali ten czas: na kąpanie się, na chodzenie po wodzie, na zbieranie muszelek czy wreszcie po prostu usiedli na skałach.
       
       
     
     


    Późnym wieczorem dotarliśmy w okolice Marsylii, by tutaj w hotelu przenocować.
    Marsylia jest drugim po Paryżu miastem we Francji pod względem zamieszkujących go ludzi i jednocześnie najstarszym miastem w kraju. Ludność wynosi na dzień dzisiejszy niespełna 2 mln mieszkańców, a powierzchnia to niewiele ponad 240 km kw. Lokalizacja miasta na południu kraju, nad Morzem Śródziemnym w dość jednoznaczny sposób określa jego znaczenie. Marsylia jest bowiem największym portem handlowym we Francji i jednym z ważniejszych w całej Europie. Marsylia jest administracyjną stolicą regionu określanego jako Prowansja - Alpy - Lazurowe Wybrzeże.
    Miasto zostało założone przez Greków i spełniało podobną rolę do tej obecnej - czyli portu wymiany handlowej. W czasie drugiej wojny światowej było wielokrotnie bombardowane przez Niemców i Włochów. Następnie począwszy od lat 50-tych stopniowo odbudowywane. Na dzień dzisiejszy Marsylia jest ważnym z ekonomicznego punktu widzenia rejonem we Francji.
    Bazylika Notre-Dame de la Garde – neobizantyjski kościół w Marsylii, położony na 162-metrowym wzgórzu La Garde; w przeszłości punkt sygnałowy dla statków wpływających do Starego Portu, dziś popularne miejsce pielgrzymkowe. Ma status bazyliki mniejszej. Historia.
    Już w XIII w. na wzgórzu zwanym La Garde ustawiona została (prace budowlane zakończone ok. 1218 r.) kaplica z wysoką wieżą, która poświęcona była Maryi (nazywanej przez mieszkańców miasta „dobrą matką”) w intencji szczęśliwych powrotów marynarzy marsylskich do domów. Tradycją miasta było fundowanie wotów dla kościoła przez osoby, które wpływały do portu marsylskiego z dłuższych rejsów. W 1423 r. został on zniszczony przez najazd aragoński, zaś odbudowany obiekt zdewastowali w 1794 r. radykalni hebertyści. W 1807 r. kaplica, mimo ogromnych zniszczeń, została ponownie otwarta i oddana w użytkowanie zakonowi oblatów. Zajmowali się oni obiektem przez kolejne kilkadziesiąt lat i w latach 30. XIX sfinansowali jego rozbudowę.
    Dzisiejszy kościół powstał w latach 1853-1864 wg projektu Jacques'a-Henriego Esperandieu na polecenie biskupa Marsylii Charlesa de Mazenoda, w ramach programu przebudowy i modernizacji całego miasta. Budowa bazyliki przedłużała się, gdyż ambitny biskup zapragnął wykorzystać przy jej budowie najlepsze, niedostępne w regionie i przez to importowane z Włoch materiały budowlane - marmur i porfir. W trakcie prac zmarł projektant obiektu, jego dzieło dokończył Henri Antoine Révoil. Budynek wzniesiono na fundamentach szesnastowiecznego fortu de la Garde.
    W 1870 r. na wieży ustawiono pokrytą złotem jedenastometrową statuę Madonny z Dzieciątkiem autorstwa Eugene'a Lequesne'a i Charlesa Christofle'a. W momencie jej budowy była to największa figura wykonana tą techniką na świecie. Rok później, w czasie krótkotrwałej Komuny Marsylskiej, naśladowcy paryskich komunardów zamienili część kościoła na koszary, a samo wzgórze ufortyfikowali. Nie pomogło im to jednak w walkach z wojskami rządowymi, które szybko stłumiły ruch. W roku 1879 papież Leon XIII nadał kościołowi tytuł bazyliki mniejszej. 60-metrowa wieża bazyliki zwieńczona jest jedenastometrową figurą Madonny z Dzieciątkiem, widocznej z każdego miejsca w mieście oraz w najbliższych okolicach na morzu. Długość obiektu wynosi 52 metry, szerokość – około 17. Do wnętrza budynku wiodą niemal dwutonowe drzwi z brązu. Na wieży znajduje się ośmiotonowy dzwon. Wieża obiektu, podzielona na cztery poziomy, zbudowana jest z białego, czarnego i czerwonego marmuru i bardzo skromnie dekorowana – posiada jedynie pojedyncze półkoliste okna oraz ich rząd na szczytowej kondygnacji. Na poziomach okien umieszczono rzędy blend i pilastrów w stylu bizantyjsko – mauretańskim. Cztery narożniki wieży dekorują figury aniołów.
    Poza wieżą główną bazylika posiada zwieńczoną krzyżem kopułę nad prezbiterium, również z rzędem półkolistych okien. Boczne ściany kościoła dekoruje skromna attyka, wszędzie zastosowano ten sam schemat naprzemiennego stosowania czarnego i białego marmuru. Po bokach prezbiterium niewielkie rozety. Wnętrze obiektu nie posiada prawie ołtarzy bocznych, zaś rolę głównego odgrywa figura Maryi. Mimo tego uderza bogactwem dekoracji z kolorowego marmuru, mozaik i płaskorzeźb. Do kościoła przeniesiono wota z dawnej kaplicy, wśród których znajdują się nie tylko tradycyjne tablice, ale i obrazy, modele statków, medale za odwagę wojenną, a bardziej współcześnie szaliki i koszulki fanów klub Olympique Marsylia dziękujących za wygrane mecze.
    Styl architektoniczny budynku, chociaż robiący wrażenie na turystach, nie znalazł jednak uznania znawców, którzy - jak zresztą w odniesieniu do wielu budynków epoki II Cesarstwa - uważają obiekt za nazbyt pompatyczny. Nawet niektórzy marsylczycy, niezadowoleni z wyglądu kościoła, porównywali go do ... lokomotywy.

    Mając w perspektywie pobyt w Marsylii, tego dnia podjęliśmy refleksję nad artykułem wiary: "Wierzę, że Jezus Chrystus wstąpił na niebiosa, siedzi po prawicy Boga Ojca wszechmogącego". Zatrzymaliśmy się nad tytułem Matki Bożej: "Królowa wszystkich świętych" i modliliśmy się przez Jej wstawiennictwo.

    9 dzień pielgrzymki (27.05.2014 - wtorek)



    Po śniadaniu wyruszyliśmy w drogę do Marsylii. Niby blisko ale przejechać przez miasto, aby dostać się do bazyliki na wzgórzu La Garde wcale nie było takie proste. Tutaj sprawowaliśmy Eucharystię (w krypcie!) a potem można było zwiedzić bazylikę oraz podziwiać wspaniałe widoki!
     
     
       
       
       


    Po tych niezwykłych wrażeniach udaliśmy się w dalszą drogę. Opuściliśmy Francję a naszym celem był Turyn we Włoszech.
    Turyn (Torino) - miasto w północno-zachodniej części Włoch, stolica Piemontu (929 tys. mieszk.), położona nad Padem; największy, obok Mediolanu, ośrodek przemysłowy Italii (m.in. siedziba koncernu Fiata), kulturalny i akademicki. To czwarte, co do wielkości miasto we Włoszech. W skład zespołu miejskiego Turynu wchodzą miejscowości: Rivoli, Venaria, Nichelino (tutaj nocujemy!), Settimo Torinesa i Grugliasco. Miasto leży na szerokiej, urodzajnej równinie, na wschód od Alp i jest jednym z najważniejszych centrów przemysłowych Włoch. W 2008 r. Turyn był 203 najpopularniejszym miejscem do zwiedzania na świecie i 10 we Włoszech.
    Nazwa miasta może pochodzić od indoaryjskiego słowa Taur oznaczającego górę, najczęściej jednak wiązana jest z legendą o byku, który padł pokonawszy mitycznego smoka w pobliżu pewnej neolitycznej wioski. Jej mieszkańcy postanowili nazwać się Taurini ku czci ofiary.Turyn powstała, jako kolonia rzymska. Pierwotnie była tu osada Taurisia, założona przez Taurynów, którą częściowo zniszczył w 218 r. p.n.e. kartagiński najeźdźca Hannibal. Z czasem powstała tu rzymska kolonia wojskowa nazywana początkowo Julia Taurinorum, a następnie Augusta Taurinorum, którą zmodyfikował cesarz August w kształcie zamkniętego prostokąta, rozdzielonego na 72 insuli. Z tamtego okresu zachowały się ruiny murów obronnych, Wież Palatyńskich i Bramy Palatyńskiej.
    W IV w. po upadku cesarstwa rzymskiego Turyn zajęli barbarzyńcy; miasto stało się stolicą państwa Longobardów, a następnie częścią cesarstwa Franków. W 1046 r. dzięki małżeństwu hrabiny Adelajdy i hrabiego Odo z dynastii sabaudzkiej miasto połączono z Sabaudią. To właśnie dzięki dynastii Sabaudów powstały eleganckie aleje, kościoły, pałace i dzieła sztuki. W 1418 r. Turyn został stolicą Piemontu, zaś od 1720 r. Królestwa Sardynii. W latach 1536-1562 miasto zajmowali Francuzi, którzy je ufortyfikowali. W tym czasie nastąpił szybki rozwój i rozbudowa Turynu, w 1570 r. zamieszkiwało go 30 tys. ludności, a pod koniec XVIII w. już 90 tys. Podczas wojny o sukcesję hiszpańską w roku 1640 i 1701 r. ponownie został oblężony przez Francuzów. Warto dodać, że Francuzi jeszcze w czasie wojny napoleońskiej próbowali zdobyć miasto. Zajęli Turyn w 1798 r., a w1801 r. został przyłączony do Francji. W 1815 r. miasto zwrócono dynastii sabaudzkiej, stając się głównym ośrodkiem włoskiego ruchu narodowego i miejscem azylu politycznego emigrantów politycznych z całej Italii (zwłaszcza po 1849 r.). W 1862 r. Turyn stał się na trzy lata stolicą formującego się państwa włoskiego. Potem stolicę przeniesiono do Florencji, a Turyn utracił swoje znaczenie polityczne. W XIX i XX w. miała miejsce szybka industrializacja miasta.
    Turyn położony jest na 45. równoleżniku, czego świadectwem jest górujący nad Piazza Statuto obelisk. Cztery bramy strzegące wejścia do Turynu usytuowane zostały przez Rzymian po czterech stronach świata. Sam plac położony jest nad rzymską nekropolią.
    Będąc w Turynie koniecznie trzeba nawiedzić katedrę św. Jana Chrzciciela (tutaj będziemy sprawować Mszę Św.!), w której, w jednej z kaplic, ukryty jest całun turyński, użyty przy pochówku Jezusa. Całun zostanie wystawiony na widok publiczny dopiero w 2025 roku (chyba, że Papież zdecyduje inaczej!).

    To właśnie Całun Turyński mobilizował nas do pochylenia się nad artykułem wiary: "Wierzę, że Jezus Chrystus umęczon pod Ponckim Piłatem, ukrzyżowan, umarł i pogrzebion". Jako, że Całun jest "świadkiem" zmartwychwstania podjęliśmy też rozważąnie "Drogi Światła" a św. Jan Paweł II pomógł nam zastanowić się nad tematem powszechnego kapłaństwa przez tekst z audiencji generalnej z dnia 18 marca 1992 roku.

    10 dzień pielgrzymki (28.05.2014 - środa)



    Po śniadaniu z miejsca naszego noclegu pojechaliśmy do miasta, tym razem do Turynu, by w tutejszej katedrze celebrować Eucharystię. Celebrowaliśmy ją w kaplicy Najświętszego Sakramentu, która jest dokładnie naprzeciw kaplicy, gdzie przechowywany jest Całun Turyński.
       
       


    Po Mszy św. była możliwość obejrzenia krótkiego filmu, który dokładnie przedstawia Całun i co na nim jest by następnie uczcić tę Świętą Relikwię!
       
         


    W katedrze mogliśmy też nawiedzić relikwie bł. Pier Giorgio Frassatiego.
     


    Kolejnym etapem naszej pielgrzymki było sanktuarium maryjne w Oropie.
    Sanktuarium położone jest na wysokości 1200 m n.p.m. Dolina, której górny kraniec ono zajmuje, ma ok. 17 km długości i stanowi jego własność. Tym, co przyciąga tutaj pątników, jest słynąca łaskami drewniana figura Matki Bożej z Dzieciątkiem. Liczy sobie ona 1,32 m wysokości i przedstawia Maryję ofiarowującą Jezusa w świątyni. Obie postacie są ukoronowane, Matka Boża trzyma w prawej dłoni złote jabłko i krzyż, zaś Jezus - gołębicę. Ciemny - prawie czarny - kolor twarzy, ich mała ekspresyjność, udrapowanie szat i inne detale, zdradzają orientalne pochodzenie rzeźby. Co ciekawe, twarz małego Jezusa jest twarzą dorosłego człowieka. Opowiadając o sanktuarium w Oropie, nie sposób pominąć postaci tego, który stoi u jego początków - św. Euzebiusza (ok. 285-371), biskupa diecezji Vercelli. Za rządów cesarza Konstancjusza bronił on nieugięcie wiary katolickiej przed arianizmem - herezją, która ogarniała wówczas ogromne połacie cesarstwa, znajdując zwolenników nawet wśród wyższej hierarchii kościelnej. Arianie podważali prawdę o Trójcy Świętej, zaprzeczając bóstwu Chrystusa, a sytuację pogarszał fakt, że - po ich stronie - w spory teologiczne zaangażował się sam cesarz. Na jego rozkaz w 355 r. św. Euzebiusz został aresztowany i skazany na wygnanie z Italii; najpierw osiadł w Palestynie, potem w Kapadocji (dzisiejsza Turcja), wreszcie w Egipcie. Po edykcie tolerancyjnym następcy Konstancjusza, cesarza Juliana Apostaty, w 362 r. powrócił do diecezji Vercelli i objął w niej na nowo rządy biskupie.
    Tradycja mówi, że wracając z wygnania, św. Euzebiusz przywiózł trzy figury Matki Bożej; jedną umieścił w swoim rodzinnym mieście - Cagliari, drugą w Monferrato, a trzecią właśnie w Oropie - miejscu, które znał już wcześniej i do którego często przyjeżdżał, by w ciszy i odosobnieniu oddawać się modlitwie i pokucie. Tutaj, w czasie prześladowań, ukrywał się przed zwolennikami arianizmu; podejmował też wiele starań, by pogańska ludność zamieszkująca okoliczne góry, przechodziła na chrześcijaństwo. Z tą myślą w miejscu, gdzie poganie składali ofiary, stanęła figura Maryi z Dzieciątkiem na ręku, początkowo pod gołym niebem, wkrótce zaś w niewielkiej, wybudowanej w tym celu kaplicy. Jej pozostałości, wyłożone marmurem i ozdobione freskami, można dziś oglądać wewnątrz bazyliki, wzniesionej na przełomie XVI i XVII w. O starożytnym rodowodzie pierwszej kaplicy świadczy zachowany na jej ścianie napis z 1593 r., który brzmi następująco: Ta świątynia, ufundowana przez św. Euzebiusza i zachowana w nietkniętym stanie po to, aby wymarła wiara pogańska, daje wiernym dla uczczenia ten święty wizerunek Matki Bożej, nie podlegający zniszczeniu od prawie 1300 lat.
    Św. Euzebiusz zadbał o to, by rodzące się sanktuarium znalazło dobrych gospodarzy. Z licznej grupy swoich uczniów uczynił wspólnotę skupiającą zarówno duchownych jak i świeckich, oddaną modlitwie i pokucie na wzór życia zakonnego, a oprócz tego opiekującą się sanktuarium i odwiedzającymi je pielgrzymami. W XV w., wraz z ogólnym upadkiem dyscypliny w Kościele, te wspólnoty pustelników uległy rozwiązaniu. Wówczas też zrodził się pomysł przeniesienia figury Matki Bożej do pobliskiego miasteczka Biella, jednak, jak mówią przekazy, podczas transportu stała się ona tak ciężka, że czym prędzej odniesiono ją na dawne miejsce. Pomimo zamętu religijnego, panującego w okresie reformacji, nie ustawał napływ pielgrzymów do Oropy. Przyciągała ich fama o dużej ilości łask, wybłaganych za pośrednictwem Matki Bożej, przed jej figurą. Łaskawość Madonny sławili przede wszystkim mieszkańcy wspomnianej Bielli, Jej przypisując szczęśliwą obronę miasta podczas oblężenia w 1232 r., a także ocalenie od zaraz w latach 1300, 1522 oraz 1599-1600. W podzięce za ratunek mieszkańcy Bielli ślubowali coroczną pielgrzymkę do Oropy - i do dziś dotrzymują tej obietnicy w pierwszą niedzielę maja. Osobnym świadectwem wdzięczności stała się nowa, znacznie większa świątynia, ufundowana na miejscu kaplicy pamiętającej czasy św. Euzebiusza. Zwiększający się nieustannie ruch pielgrzymkowy wymusił też wzniesienie pawilonów dla pielgrzymów. 30 sierpnia 1620 r. dokonano koronacji cudownej figury Matki Bożej (ciekawostkę stanowi fakt, iż obrzęd ten jest powtarzany w każdą setną rocznicę, jak dotąd w latach 1720, 1820 i 1920).
    Dość szybko okazało się jednak, że nowy kościół, choć znacznie większy od poprzedniej kaplicy, nie jest w stanie sprostać tłumom napływających pątników; zaczęto rozważać pomysł wybudowania kolejnej, tym razem już naprawdę monumentalnej świątyni. Ponieważ wiązały się z tym olbrzymie koszty, sprawa przez 200 lat nie wyszła poza stadium projektów architektonicznych. Jeden z nich, sporządzony przez Ignazio Amadeo Galiettiego (1726-1791), przypadkowo odgrzebany w archiwum sanktuarium w 1877 r., stał się w końcu podstawą do wszczęcia prac nad budową ogromnej bazyliki. W latach 1885-196 na placu powyżej sanktuarium powstała monumentalna świątynia o wymiarach 110x60 m, zwieńczona kopułą górującą nad ziemią na wysokości przeszło 80 m.
    Powróćmy na chwilę do starej bazyliki. Tam, gdzie kryje ona pozostałości pierwszej, antycznej kaplicy, wiszą trzy tablice, upamiętniające cuda, które zostały poświadczone przez przeprowadzone oficjalne dochodzenia. Pierwsza z nich wymienia niejakiego Giovanni Peron, któremu Matka Boża w momencie koronacji 25 sierpnia 1720 r. przywróciła język, ucięty przez Turków. Podobnego cudu doświadczył na sobie 9 marca 1661 r. Giovanni Sa z Chamberry, okrutnie okaleczony przez zbójców. Wreszcie zapis z 1672 r. mówi o Giacomo Vallet z Champorcher, sparaliżowanym na całym ciele przez 18 lat, uzdrowionym w jednej chwili w wyniku modlitw kierowanych do Boga za pośrednictwem Matki Bożej z Oropy. Świadectwem wielu innych łask, uzdrowień na ciele i na duszy, są niezliczone wota i malowidła wypełniające krużganek jednego z dziedzińców.
    Tutaj,do Oropy, z pobliskiego Pollone pielgrzymował często bł. Pier Giorgio Frassati (1901-1925), człowiek, który w młodym wieku osiągnął wyżyny świętości, łącząc w jedno głębię modlitwy, miłosierną posługę na rzecz biednych, aktywną działalność społeczną i polityczną, umiłowanie sztuki, wesołe życie towarzyskie i włóczęgi po górach. Św. Jan Paweł II, jeszcze jako metropolita krakowski, nazwał go człowiekiem ośmiu błogosławieństw, ukazując w jego osobie wzór dla młodego pokolenia.

     
           
       


    Spotkanie m. in. z bł. Frassatim skłoniło nas do refleksji nad artykułem wiary: "Wierzę, że Jezus Chrystus wstąpił na niebiosa, siedzi po prawicy Boga Ojca wszechmogącego" i rozważenia naszego powołania do świętości, a także do modlitwy o wstawiennictwo wszystkich świętych w Litanii.

    Z Oropy pojechaliśmy na miejsce naszego ostatniego noclegu w czasie tej pielgrzymki, w pobliże Padwy.

    11 dzień pielgrzymki - ostatni (29.05.2014 - czwartek)



    I znowu po śniadaniu z miejsca naszego noclegu ...
     


    ... pojechaliśmy do miasta, tym razem do Padwy, ...

    Padwa, Padova, miasto w północno-wschodnich Włoszech, w rejonie Wenecja Euganejska, na Nizinie Padańskiej, nad rzeką Bacchiglione. 212,6 tys. mieszkańców (1993).
    Założycielem miasta był - według podań - obywatel starożytnej Troi, Antenor. W czasach rzymskich znana pod nazwą Patavium. Wzmiankowana prawdopodobnie w 302 p.n.e., o czym wspomina rzymski historyk Liwiusz urodzony w tym mieście w 59 p.n.e. 601 n.e. zniszczona przez Longobardów. W XI-XIII w. jedno z najszybciej rozwijających się miast włoskich, w tym okresie mieszkał i tworzył w Padwie poeta Dante Alighieri. 1222 powstał uniwersytet, w którym studiowało wielu Polaków (m.in. M. Kopernik, J. Kochanowski). 1318-1405 pozostawała we władaniu rodu Carrara, następnie do 1797 popadła w zależność od Wenecji. 1815-1866 pod panowaniem Austrii, ośrodek włoskiego ruchu niepodległościowego (Risorgimento). W lutym 1848 wybuchło w mieście powstanie. Od 1866 w składzie Zjednoczonego Królestwa Włoch. Silnie zniszczona podczas II wojny światowej.
    Duży ośrodek przemysłowo-handlowy. Rozwinięty przemysł maszynowy, elektrotechniczny, środków transportu i włókienniczy. Nadto zakłady przemysłu chemicznego (produkcja włókien sztucznych), metalowego i spożywczego. Ważny węzeł kolejowy i drogowy. Uniwersytet. Ośrodek turystyczny.
    Zabytki: ruiny rzymskiego amfiteatru, romańsko-gotycka bazylika Św. Antoniego (XIII, XIV, XV w.) z bogatym wyposażeniem wnętrza (m.in. renesansowy grób św. Antoniego), przed bazyliką słynny posąg Gattamelaty dłuta Donatella (1447), kościół degli Eremitani (XIII w.) z freskami A. Mantegni (zniszczony w 1944, odbudowany), kaplica degli Scrovegni (XIV w.) z freskami Giotta.

    ... by tutaj w bazylice św. Antoniego ...
         


    ... (a dokładniej w kaplicy św. Maksymiliana!) celebrować Eucharystię.
       


    Św. Antoni, Ferdynand Bulonne urodził się w Lizbonie w 1195 r. Pomiędzy 15. a 20. rokiem życia wstąpił do Kanoników Regularnych św. Augustyna, którzy mieli swój klasztor na przedmieściu Lizbony. Spędził tam dwa lata, po czym przeniósł się do klasztoru w Coimbrze, które to miasto, obok Lizbony, było drugim, najważniejszym ośrodkiem życia religijnego i kulturalnego kraju. Tam zdobył gruntowne wykształcenie teologiczne i w roku 1219 otrzymał święcenia kapłańskie. W rok potem Ferdynand był świadkiem pogrzebu pięciu franciszkanów zamordowanych przez mahometan w Maroko. Przy tej okazji po raz pierwszy usłyszał o duchowych synach św. Franciszka z Asyżu i natychmiast wstąpił do nich w Olivanez, gdzie osiedlili się przy kościółku św. Antoniego Pustelnika. Z tej okazji Ferdynand zmienił swoje imię na Antoni. Zapalony duchem męczeńskiej ofiary, postanowił udać się do Afryki, by tam oddać swoje życie dla Chrystusa. Jednak plany Boże były inne. Antoni zachorował śmiertelnie i musiał wracać do ojczyzny. Jednakże na Morzu Śródziemnym zastała go burza i zapędziła jego statek na Sycylię. W roku 1221 odbywała się w Asyżu kapituła generalna nowego zakonu. Antoni udał się tam i spotkał się ze św. Franciszkiem (+ 1226). Po skończonej kapitule oddał się pod władzę brata Gracjana, prowincjała Emilii i Romanii, który mu wyznaczył erem w Montepaolo w pobliżu Forli. Czas tam spędzony Antoni wykorzystał na pogłębienie życia wewnętrznego i dla swoich studiów. Ze szczególnym zamiłowaniem zagłębiał się w Pismo święte. Równocześnie udzielał pomocy duszpasterskiej i kaznodziejskiej. Sława jego kazań dotarła niebawem do brata Eliasza, następcy św. Franciszka. Ten ustanowił go generalnym kaznodzieją zakonu.
    Odtąd Antoni przemierzał miasta i wioski, nawołując do poprawy życia i pokuty. Dar wymowy, jego niezwykle obrazowy i plastyczny język, ascetyczna postawa, żar i towarzyszące mu cuda gromadziły przy nim tak wielkie tłumy, że musiał głosić kazania na placach, gdyż żaden kościół nie mógł pomieścić słuchaczy. W latach 1225-1227 udał się z kazaniami do południowej Francji, gdzie z całą mocą zwalczał szerzącą się tam herezję katarów (albigensów). Kiedy powrócił do Italii, na kapitule generalnej został wybrany ministrem (prowincjałem) Emilii i Mediolanu. W tym czasie napisał Kazania niedzielne.
    W roku 1228 udał się do Rzymu, by załatwić pilne sprawy swojej prowincji. Z tej okazji papież Grzegorz IX zaprosił go z okolicznościowym kazaniem. Wywarło ono na papieżu tak silne wrażenie, że nazwał Antoniego "Arką Testamentu". Papież polecił mu wówczas, by wygłaszał kazania do tłumów pielgrzymów, którzy przybywali do Rzymu. Na prośbę kardynała Ostii Antoni napisał Kazania na święta. Wygłosił tam także kazania wielkopostne. Po powrocie do swojej prowincji udał się do Werony, gdzie władcą był znany z okrucieństw i tyranii książę Ezelin III. Był on zwolennikiem cesarza i w sposób szczególnie okrutny mścił się na zwolennikach papieża. Do niego wtedy należała także Padwa. Antoni wiedział, że naraża własne życie, miał jednak odwagę powiedzieć władcy prawdę. Ku zdumieniu wszystkich tyran nie śmiał go tknąć i wypuścił cało. Antoni obdarzony był wieloma charyzmatami - miał dar bilokacji, czytania w ludzkich sumieniach, proroctwa. Wykładał filozofię na uniwersytecie w Bolonii. W roku 1230 na kapitule generalnej zrzekł się urzędu prowincjała (ministra) i udał się do Padwy. Był zupełnie wycieńczony, zachorował na wodną puchlinę. Opadając z sił, zatrzymał się w klasztorku w Arcella, gdzie przy śpiewie O gloriosa Virginum wieczorem w piątek, 13 czerwca 1231 roku, oddał Bogu ducha mając zaledwie 36 lat. Jego pogrzeb był wielką manifestacją. Pochowano go w Padwie w kościółku Matki Bożej. W niecały rok później, 30 maja 1232 roku, papież Grzegorz IX zaliczył go w poczet świętych. O tak rychłej kanonizacji zadecydowały rozliczne cuda i łaski, jakich wierni doznawali na grobie św. Antoniego. Komisja papieska stwierdziła w tak krótkim czasie 5 uzdrowień z paraliżu, 7 wypadków przywrócenia niewidomym wzroku, 3 głuchym słuchu, 2 niemym mowy, uzdrowienie 2 epileptyków i 2 wypadki wskrzeszenia umarłych. Kult św. Antoniego rozszedł się po całym świecie bardzo szybko. Grzegorz IX bullą Cum iudicat w 1233 roku wyznaczył dzień jego dorocznej pamiątki na 13 czerwca. Sykstus V w 1586 r. włączył jego święto do kalendarza powszechnego Kościoła. Na życzenie króla Hiszpanii Filipa V Innocenty XIII w roku 1722 ustanowił 13 czerwca świętem dla całej Hiszpanii i podległej jej wówczas Ameryki Południowej. W Padwie zainicjowano praktykę czczenia w każdy piątek śmierci św. Antoniego i we wtorek jego pogrzebu. W 1946 r. Pius XII ogłosił go doktorem Kościoła.
    Św. Antoni Padewski jest patronem zakonów: franciszkanów, antoninek oraz wielu bractw; Padwy, Lizbony, Padeborn, Splitu; dzieci, górników, małżeństw, narzeczonych, położnic, ubogich, podróżnych, ludzi i rzeczy zaginionych. Na miejscu grobu św. Antoniego - Il Santo - wznosi się potężna bazylika, jedno z najbardziej popularnych sanktuariów w Europie. Przeprowadzone w 1981 r. badania szczątków Świętego ustaliły, że miał 190 cm wzrostu, pociągłą twarz i ciemnobrązowe włosy. Na kolanach wykryto cienkie pęknięcia, spowodowane zapewne długim klęczeniem.
    W ikonografii św. Antoni przedstawiany jest w habicie franciszkańskim; nieraz głosi kazanie, czasami trzyma Dziecię Jezus, które mu się według legendy ukazało (podobnie jedynie legendą jest jego kazanie do ryb czy zniewolenie muła, żeby oddał cześć Najświętszemu Sakramentowi, by w ten sposób zawstydzić heretyka). Jego atrybutami są: księga, lilia, serce, ogień - symbol gorliwości, bochen chleba, osioł, ryba.

    Tym razem szczególnie zastanawialiśmy się nad artykułem wiary: "Wierzę, że Jezus Chrystus stamtąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych." Była to też okazja do rozważania tajemnicy Eucharystii za św. Janem Pawłem II i fragmentem Jego encykliki "Ecclesia de Eucharistia" (o zdumieniu nad tajemnicą Eucharystii). Uwielbiliśmy też Pana Boga w tej tajemnicy i modliliśmy się o wiarę!

    Choć nie zdążyliśmy już nawiedzić św. Leopolda Mandića, ake warto i z Nim się "zaprzyjaźnić" i o Nim pamiętać!
    Leopold urodził się 12 maja 1866 roku w Castelnovo, (w Herceg novi), jako dwunaste dziecko w ubogiej rodzinie chorwackiej. Po ukończeniu nauki w niższym seminarium w Udine, wstąpił do zakonu kapucynów w prowincji weneckiej, we Włoszech. W 1888 roku złożył śluby wieczyste, a w 1890 roku przyjął święcenia kapłańskie. Z powodu bardzo niskiego wzrostu, a miał zaledwie 135 centymetrów, przełożeni nie zalecali mu posługi kaznodziei.
    Leopold pragnął wrócić do swojej ojczyzny, aby tam propagować jedność między chrześcijanami różnych Kościołów oraz prowadzić dialog z muzułmanami i żydami. Jednak przełożeni powierzyli mu inne zadanie. Uznali, że jego "terenem misyjnym", za którym tak bardzo tęsknił, będzie konfesjonał. Przebywając w ciasnej celi zakonnej, Leopold był kilkanaście godzin dziennie do dyspozycji wiernych. Służył wszystkim, którzy prosili o pojednanie z Bogiem. Leopold był spowiednikiem w różnych klasztorach prowincji weneckie. W 1906 roku został tymczasowo wysłany do klasztoru Świętego Krzyża w Padwie. Jak się później okazało, przebywał w nim aż do śmierci. Nie tylko udzielał rad i służył jako spowiednik, ale za penitentów ofiarował także swoje cierpienia.
    Niedomagania fizyczne w niczym nie umniejszały jego wybitnych walorów duchowych. Wyróżniał się głębią życia wewnętrznego i przeżyć religijnych, odznaczał się wielką miłością do Eucharystii i Matki Bożej. Posiadał charyzmat czytania w sumieniach tych, którzy przychodzili do niego po radę i pojednanie z Bogiem.
    Podczas II wojny światowej, 14 maja 1944 roku klasztor kapucynów został zburzony wskutek nalotu na Padwę. Ocalała jedynie cela-konfesjonał o. Leopolda, który przepowiedział to wydarzenie, mówiąc: "Również i ten kościół i klasztor zostaną trafione, lecz nie ta cela. W niej bowiem okazał Bóg duszom ludzkim tak wiele miłosierdzia, że pozostanie nietknięta, jako widomy znak Jego dobroci".
    Zmarł 30 lipca 1942 roku. Już za życia uważano go za świętego, a po śmierci jego sława nabrała rozgłosu daleko poza granicami Włoch. Został beatyfikowany 2 maja 1976 roku przez papieża Pawła VI, a kanonizowany 16 października 1983 roku przez Jana Pawła II. Liturgiczne wspomnienie św. Leopolda Mandića przypada 12 maja. Papież Jan Paweł II nazwał go "Apostołem sakramentu pojednania", ustanawiając go orędownikiem zarówno penitentów, jak i spowiedników. Jan Paweł II w trakcie homilii w dniu kanonizacji powiedział: "Co zostało po św. Leopoldzie? Komu i czemu służyło jego życie? Pozostali bracia i siostry, którzy stracili Boga, miłość, nadzieję. Biedne istoty ludzkie, które potrzebowały Boga i wzywały go, błagając o Jego przebaczenie, o Jego pociechę, o Jego pokój, o Jego łagodność. Tym ?biednym? św. Leopold ofiarowywał życie, za nich ofiarowywał swoje cierpienia i swoją modlitwę, a przede wszystkim celebrował Sakrament Pojednania. Tutaj przeżywał swój charyzmat. Niech ten wielki-mały Święty pomoże nam odkryć charyzmat, którym mamy służyć bliźnim".

    Z Padwy pojechaliśmy już do domu. Przed nami była bardzo długa droga, ale mieliśmy co robić w autobusie. Był to czas modlitwy, uwielbienia Boga w świadectwach ale też i oglądania filmów (np. o św. Janie Bosko i św. Janie XXIII).

    Gdy o północy dotarliśmy do Bielska, weszliśmy jeszcze do kościoła św. Pawła, by tutaj uwielbić Boga w darze tej pielgrzymki przez odśpiewanie hymnu "Ciebie Boga wysławiamy". Jeszcze pobłogosławienie wszystkich zakupionych dewocjonaliów, podziękowania, błogosławieństwo, pożegnania i każdy udał się do swego domu (niektórzy jeszcze mieli do niego daleko!).

    Dziękujemy wszystkim, którzy nam towarzyszyli nie tylko duchowo ale i przez Internet czytając i oglądając ten diariusz!


    Ten artykuł pochodzi ze strony:
    http://www.pawelbielsko.pl