Odpust parafialny - 25.01.2015

Data 2015/01/25 18:30:00 | Temat: Odpust parafialny

W niedzielę 25.01.br. w Uroczystość Odpustową w Święto Nawrócenia św. Pawła Apostoła słowa rozważań głosił i Sumie Odpustowej przewodniczył ks. dr Piotr Ślęczka, salwatorianin, z wykształcenia etyk, posługujący na codzień w domu formacyjnym w Trzebini!
   
   
Pełny tekst kazania:
Homilia z uroczystości odpustu ku czci św. Pawła (25 stycznia 2015)
(por. 2 Tm 4, 9-17a)


Drodzy w Chrystusie, Bracia i Siostry.
Powołanie otrzymane od Boga zawsze uwzględnia predyspozycje i cechy osobowości człowieka powołanego. Pan Bóg nie stawia nas wobec zadań, które przekraczają nasze możliwości. Patrząc na powołanie Pawła, na te cechy jego osobowości, które Pan Bóg pozwolił mu wykorzystać w służbie Ewangelii, możemy przyjrzeć się własnym talentom, temu wszystkiemu, co dał nam Pan Bóg, abyśmy zrealizowali swoje życiowe powołanie.

1. Wiedza Pawła

"Wszyscy Żydzi znają moje życie - mówił Paweł przed królem Agryppą - Od początku upływało ono wśród mego narodu w Jerozolimie. Wiedzą o mnie od dawna, że żyłem według zasad najsurowszego stronnictwa naszej religii jako faryzeusz" (26, 5).
Paweł znał w szczegółach Prawo żydowskie, zapewne wiele razy o nim rozprawiał z uczonymi w Piśmie. W życiu codziennym zachowywał wszystkie przepisy Prawa, a Jego intelekt był wyćwiczony przez poznawanie kultury Greków i Rzymian. Paweł bardzo wiele więc wiedział o świecie, o swojej religii i o narodzie wybranym.
Czy jednak ta wiedza pomagała mu w odkryciu prawdziwej tożsamości Izraela? Tego narodu, który czekał na przyjście Mesjasza? Wśród wielu debat na temat przepisów Prawa i hierarchii ich ważności, Paweł i inni faryzeusze zatracili wrażliwość na Słowo Boga, który objawiał się w dziejach narodu. Nie rozpoznali tej "pełni czasu", którą zapoczątkowało narodzenie się Jezusa.
Wiedza o religii i cały światopogląd stały się więc dla Szawła niczym skorupa, przez którą żywe Słowo Boga nie mogło się przebić. Czy w naszych czasach nie widzimy podobnych sytuacji? Ogromna nieraz wiedza: studia, seminaria, dokształcanie, kursy - do pewnego stopnia potrzebne, ale czy ta cała wiedza integruje się z życiowym powołaniem osoby? Czy może sprawia, że ktoś zaczyna żyć jakby obok swojego powołania męża, żony, ojca, matki czy księdza? Wiedza może być pancerzem ochronnym przed żywym Słowem Boga.

2. Bezkompromisowość

Druga cecha Pawła z Tarsu: można powiedzieć, że był "człowiekiem z jednego kawałka". Stosowanie półśrodków zupełnie do niego nie pasuje. Kiedy był faryzeuszem – gorliwie zachowywał całe Prawo. Kiedy spotkał Jezusa pod Damaszkiem i otrzymał objawienie - nie wahał się ani chwilę. Szedł wszędzie, gdzie nie znano jeszcze prawdy o Zmartwychwstałym. Głosił Ewangelię Żydom i poganom, mówił o Jezusie królowi Agryppie, wcale nie udając, że ma nadzieję, iż król uwierzy w Zmartwychwstałego. Bez lęku wypowiadał treść swojej wiary: "Dlaczego uważacie za nieprawdopodobne, że Bóg wskrzesza umarłych?" (26, 8-9).
Postawa Pawła odsyła nas do naszych kompromisów w życiu powołaniem. Czy nie ma w mojej wierze wyborów, które mają mi dać "święty spokój", mają nie burzyć mojego dobrego samopoczucia? Na dłuższą metę nie da się iść za Jezusem jako człowiek o letnim sercu - ani zimnym, ani gorącym.
W życiu społecznym co rusz napotykamy na pokusę różnorako rozumianego kompromisu. W ostatnich tygodniach jesteśmy świadkami debaty w mediach na temat tabletki niszczącej poczęte życie, która ma być dostępna w aptekach bez recepty, także dla osób małoletnich. Dla chrześcijanina ocena takiego środka nie pozostawia pola na kompromis. Jeśli niszczy on poczęte ludzkie życie, to zabija - nie zmieni tego faktu nazywanie tej tabletki „antykoncepcją”. Paweł przypomniał Tymoteuszowi: "W razie potrzeby wykaż błąd" (2 Tm 4, 2) - i zadanie to dotyczy także nas, współczesnych uczniów Chrystusa.

3. Temperament choleryka

Temperament Pawła, jak możemy się domyślać, mógł być powodem trudności w rozwiązywaniu sytuacji napiętych, kiedy między uczniami pojawiała się różnica zdań. Z Dziejów Apostolskich znamy taką sytuację konfliktu między Pawłem i Szymonem Piotrem, ale też konfliktu Pawła z Barnabą. W czasie pierwszej wyprawy misyjnej Marek, siostrzeniec Barnaby, odłączył się od Pawła i Barnaby i wrócił do Jerozolimy. Być może nie był gotowy ewangelizować pogan, jakoś inaczej widział swoje miejsce we wspólnocie. Kiedy Paweł planował swoją drugą wyprawę, odrzucił Marka, siostrzeńca Barnaby, nie uznał go bowiem za godnego niesienia Słowa Bożego. Barnaba natomiast, który kiedyś udał się aż do Tarsu, by odszukać Szawła, odrzuconego przez wszystkich, nie zgodził się, aby utracić Jana Marka. Ostatecznie Paweł wyruszył z Sylasem, a Barnaba z Markiem udał się na Cypr. Możemy sobie wyobrazić, że Marek, ze spuszczonym wzrokiem i zranionym sercem odpłynął z Barnabą. Po tym sporze Marek pozostawał smutny. To z jego winy rozpadła się wspaniała przyjaźń i współpraca apostolska Pawła i Barnaby. Pozostała też ciemna plama w życiorysie Marka: został odrzucony przez Pawła. Czuł się wzgardzony przez apostoła narodów i dlatego jego rana nie była łatwa do zabliźnienia. Mimo że apostoł Piotr przyjął go jako swojego osobistego sekretarza, mimo że napisał pierwszą relację "Ewangelii o Jezusie Chrystusie" (Mk 1, 1), a jego dzieło było powszechnie chwalone, mimo iż cieszył się uznaniem w wielu wspólnotach, które nie znały Pawła, ciągnęła się za nim hańba, której nikt nie był w stanie wymazać, gdyż Paweł z Tarsu wyrzucił go ze swojej ekipy.
Pod koniec życia Paweł poczuł jednak, że ma pewien dług w stosunku do Marka. Uwięziony w Rzymie robił pewnie bilans ze swojego życia i relacja z Markiem ciążyła mu. Dlatego właśnie poprosił Tymoteusza: "Weź Marka i przyprowadź ze sobą" (2 Tm 4, 11). Nie możesz przybyć, jeśli go nie przyprowadzisz ze sobą, ponieważ dla mnie jest to kwestia życia lub śmierci... muszę się z nim pojednać. Formator apostołów, który rozgłosił wszędzie, że Marek jest tchórzem, teraz musiał użyć pochwały, aby stwierdzić coś przeciwnego: "Marku, ty jesteś mi bardzo potrzebny w głoszeniu Ewangelii... Uznaję, że cię osądziłem i nadałem ci etykietkę, myślałem, że nie ma dla ciebie lekarstwa. Przebacz mi. Pomyliłem się".
Być może najpiękniejsza strona z biografii Pawła nie została zapisana atramentem, ale jego własnym życiem, kiedy jako więzień nie jest w stanie iść poszukać swego brata, ale prosi Tymoteusza, aby przyprowadził Jana Marka, by mógł się z nim pojednać i przemyć ranę, by nie zakażała Ciała Chrystusa. Biblia nie zdaje relacji o dniu, w którym Paweł spostrzegł z oddali, za więzienną kratą, sylwetki Marka i Tymoteusza. Nic nie mówi nam o tym, co obydwaj sobie powiedzieli i co zrobili. Tym razem jest to zamierzona luka, abyśmy my sami odtworzyli tę scenę, a może pomyśleli też o tym, czy nasze relacje, zwłaszcza te trudne, są otwarte na głoszenie nowiny o pokoju, na szukanie pojednania tam, gdzie to od nas zależy.

Bracia i Siostry, Charyzmatyk Jose Prado Flores napisał o św. Pawle: "Bez Damaszku nie ma misji, bez niego bowiem przepowiadanie zamiast być świadectwem, staje się propagandą albo powtarzaniem po prostu tego, co ma się w głowie".
Prośmy św. Pawła, abyśmy nie zagubili własnego doświadczenia Damaszku - a jeśli go jeszcze nie mamy, aby Pan Jezus nas odnalazł swoją łaską, aby nas "oślepił" doświadczeniem dobroci Boga Ojca i tchnął w nasze serce Ducha Prawdy. Amen.

(ks. Piotr Ślęczka, salwatorianin, Centrum Formacji Duchowej w Trzebini, www.cfdtrzebinia.sds.pl)


   



Naszej modlitwie towarzyszył chór "Inwencja" z parafii w Aleksandrowicach pod dyrekcją p. Adama Utmańczyka
     


Ten artykuł pochodzi ze strony:
http://www.pawelbielsko.pl