ROK WIARY
11.10.2012 - 24.11.2013

Data 2012/12/16 22:30:00 | Temat: Rok Wiary - OTWARCIE - ODPUSTY

Pomoce do przeżycia Roku Wiary (na podstawie www.rokwiary.diecezja.pl):

Pomoce do przeżycia 18 tygodnia Roku Wiary (10.02.-16.02.2013)!

   
   

ODKRYWAĆ MOC KRZYŻA

Myśli do medytacji, rozmowy

Po dziękczynnej celebracji za dar życia konsekrowanego kierujemy naszą myśl w stronę sakramentu namaszczenia chorych oraz Wiatyku. Namaszczenie chorych należy do największych darów, jakie nam Chrystus zostawił. Należy ono do sakramentów Kościoła. Również Wiatyk jest bezcennym darem dla człowieka, który z tego świata przechodzi na tamten. We wprowadzającej medytacji odwołujemy się do słów bł. Jana Pawła II z listu apostolskiego o chrześcijańskim sensie ludzkiego cierpienia "Salvifici doloris".

"W głębi każdego z osobna cierpienia doświadczanego przez człowieka, a zarazem u podstaw całego świata cierpień, nieodzownie pojawia się pytanie: dlaczego? Jest to pytanie o powód, o rację, zarazem pytanie o cel (po co?), w ostateczności zaś zawsze pytanie o sens. Pytanie to nie tylko towarzyszy ludzkiemu cierpieniu, ale zdaje się wręcz wyznaczać jego ludzką treść - to, przez co cierpienie jest właśnie ludzkim cierpieniem. Ból, zwłaszcza fizyczny, rozprzestrzeniony jest szeroko w świecie zwierzęcym. Tylko jednak człowiek cierpiąc wie, że cierpi, i pyta "dlaczego" - i w sposób już całkowicie i specyficznie ludzki cierpi, jeśli nie znajduje odpowiedzi na to pytanie. Jeśli nie znajduje wystarczającej odpowiedzi. Jest to zaś pytanie trudne, podobnie jak trudne jest inne, bardzo pokrewne tamtemu, pytanie o zło. Dlaczego zło? Dlaczego w świecie zło? Gdy pytamy w ten sposób, zawsze, przynajmniej w jakiejś mierze, pytamy też o cierpienie.
Jedno i drugie pytanie jest trudne, gdy stawia je człowiek człowiekowi, ludzie ludziom - a także, gdy stawia je człowiek Bogu. Człowiek bowiem nie stawia tego pytania światu, jakkolwiek cierpienie wielokrotnie przychodzi do niego od strony świata, ale stawia je Bogu jako Stwórcy i Panu świata. I jest rzeczą dobrze znaną, że na gruncie tego pytania dochodzi nie tylko do wielorakich załamań i konfliktów w stosunkach człowieka z Bogiem, ale bywa i tak, że dochodzi do samej negacji Boga. Jeśli bowiem istnienie świata otwiera jakby wzrok duszy ludzkiej na istnienie Boga, na Jego mądrość, wszechmoc i wspaniałość, to zło i cierpienie zdają się zaćmiewać ten obraz - czasem w sposób radykalny, zwłaszcza wobec codziennego dramatu tylu niezawinionych cierpień, a także tylu win, które uchodzą bezkarnie. Ta przeto okoliczność - może bardziej jeszcze niż jakakolwiek inna - wskazuje, jak doniosłe jest pytanie o sens cierpienia i z jaką wnikliwością trzeba traktować zarówno samo to pytanie, jak też wszelką możliwą na nie odpowiedź. Pytanie to człowiek może postawić Bogu z sercem rozdartym, gdy umysł jest pełen przygnębienia i niepokoju; Bóg zaś, jak to widzimy już w objawieniu Starego Testamentu, słucha tego pytania i oczekuje na nie. Znalazło to swój najżywszy wyraz w Księdze Hioba. [...]
Aby móc poznać prawdziwą odpowiedź na pytanie "dlaczego cierpienie", musimy skierować nasze spojrzenie na objawienie Bożej miłości, ostatecznego źródła sensu wszystkiego, co istnieje. Miłość jest też najpełniejszym źródłem sensu cierpienia, które pozostaje zawsze tajemnicą: zdajemy sobie sprawę, że wszelkie nasze wyjaśnienia będą zawsze niewystarczające i nieadekwatne. Chrystus pozwala nam wejść w tajemnicę i odkryć "dlaczego cierpienie", o ile jesteśmy zdolni pojąć wzniosłość miłości Bożej. [...]
Nade wszystko jednakże Chrystus przybliżył się do świata ludzkiego cierpienia przez to, że sam to cierpienie wziął na siebie. W czasie swej publicznej działalności doznawał nie tylko trudu, bezdomności, niezrozumienia nawet ze strony najbliższych, ale nade wszystko coraz szczelniej otaczał go krąg wrogości i coraz wyraźniejsze stawały się przygotowania do usunięcia Go spośród żyjących. Chrystus jest świadom tego i wielokrotnie mówi swoim uczniom o cierpieniach i śmierci, które czekają na Niego. "Oto idziemy do Jerozolimy. Tam Syn Człowieczy zostanie wydany arcykapłanom i uczonym w Piśmie. Oni skażą Go na śmierć i wydadzą poganom. I będą z Niego szydzić, oplują Go, ubiczują i zabiją, a po trzech dniach zmartwychwstanie". Chrystus idzie na spotkanie swojej męki i śmierci z całą świadomością posłannictwa, które ma wypełnić właśnie w ten sposób. Właśnie przez to swoje cierpienie ma sprawić, żeby człowiek "nie zginął, ale miał życie wieczne". Właśnie przez swój Krzyż ma dotknąć korzeni zła tkwiących w dziejach człowieka i w duszach ludzkich. Właśnie przez Krzyż ma dokonać dzieła zbawienia. To dzieło ma w planie odwiecznej Miłości charakter odkupieńczy. I dlatego Chrystus bardzo surowo karci Piotra, gdy ten chce Go odwieść od myśli o cierpieniu i śmierci krzyżowej. [...]
Uczestnicy cierpień Chrystusowych mają przed oczyma paschalną tajemnicę Krzyża i Zmartwychwstania. W tajemnicy tej Chrystus zstępuje niejako do ostatecznych granic słabości i obezwładnienia człowieka - wszak kona przybity do Krzyża. Jeśli równocześnie w słabości tej dopełnia się Jego wyniesienie, potwierdzone mocą Zmartwychwstania, to znaczy, że słabości wszelkich cierpień człowieka może przeniknąć ta sama Boża moc, która objawiła się w Krzyżu Chrystusa. W tym zrozumieniu: cierpieć - to znaczy stawać się jakby szczególnie podatnym, szczególnie otwartym na działanie zbawczych mocy Boga, ofiarowanych ludzkości w Chrystusie. W Nim Bóg potwierdził, że chce działać szczególnie poprzez cierpienie, które jest słabością i wyniszczeniem człowieka - i chce w tej właśnie słabości i wyniszczeniu objawiać swoją moc. Tym może się także tłumaczyć wezwanie z listu Piotra: "Jeżeli zaś (ktoś) cierpi jako chrześcijanin, niech się nie wstydzi, ale niech wychwala Boga w tym imieniu!".
W Liście do Rzymian apostoł Paweł szerzej jeszcze wypowie się na temat owego "kształtowania się mocy w słabości", owego duchowego hartowania się człowieka wśród doświadczeń i ucisków, które jest szczególnym powołaniem uczestników cierpień Chrystusowych: "Chlubimy się także z ucisków, wiedząc, że ucisk wyrabia wytrwałość, a wytrwałość - wypróbowaną cnotę, wypróbowana cnota zaś - nadzieję. A nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany". Zawiera się w cierpieniu jakby szczególne wyzwanie do cnoty, którą człowiek musi wypracowywać ze swojej strony. Jest to cnota wytrwałości w znoszeniu tego, co dolega i boli. Czyniąc to, człowiek wyzwala nadzieję, która podtrzymuje w nim przeświadczenie, że cierpienie go nie przemoże, nie pozbawi właściwej człowiekowi godności wraz z poczuciem sensu życia. I oto ten sens się objawia wraz z działaniem miłości Bożej, która jest największym darem Ducha Świętego. W miarę jak uczestniczy w tej miłości, człowiek w cierpieniu odnajduje do końca siebie: odnajduje "duszę", którą - zdawało mu się - że przez cierpienie "stracił". Jednakże doświadczenia Apostoła, uczestnika cierpień Chrystusowych, idą jeszcze dalej. W Liście do Kolosan czytamy te słowa, które stanowią jakby ostatni etap duchowego itinerarium w związku z cierpieniem. Święty Paweł pisze: "Teraz raduję się w cierpieniach za was i ze swej strony w moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół". Tak napisał Paweł Apostoł, który w innym liście zapytuje swych adresatów: "Czyż nie wiecie, że ciała wasze są członkami Chrystusa?".
W tajemnicy paschalnej Chrystus dał początek zjednoczenia z człowiekiem we wspólnocie Kościoła. Tajemnica Kościoła wyraża się w tym, że już w Chrzcie świętym, który upodabnia do Chrystusa, a następnie poprzez Ofiarę Chrystusa - sakramentalnie przez Eucharystię - Kościół stale buduje się duchowo jako Ciało Chrystusa. W Ciele tym Chrystus chce być zjednoczony z wszystkimi ludźmi. W sposób szczególny zaś jest zjednoczony z tymi, którzy cierpią. Przytoczone słowa z Listu do Kolosan świadczą o wyjątkowym charakterze tego zjednoczenia. Oto bowiem ten, kto cierpi w zjednoczeniu z Chrystusem - jak w zjednoczeniu z Chrystusem znosi swe "utrapienia" apostoł Paweł - ten nie tylko czerpie z Chrystusa ową moc, o jakiej mowa była poprzednio, ale ten także "dopełnia" swym cierpieniem "braki udręk Chrystusa". W tym ewangelicznym obrazie uwydatnia się w sposób szczególny prawda o twórczym charakterze cierpienia. Cierpienie Chrystusa stworzyło dobro Odkupienia świata. To dobro samo w sobie jest niewyczerpalne i nieskończone. Żaden człowiek niczego nie może dodać do dobra Odkupienia. Równocze-śnie jednak, w tajemnicy Kościoła jako swojego Ciała, Chrystus niejako otworzył własne odkupieńcze cierpienie na każde cierpienie człowieka. O ile człowiek staje się uczestnikiem cierpień Chrystusa - w jakimkolwiek miejscu świata i czasie historii - na swój sposób dopełnia to cierpienie, przez które Chrystus dokonał Odkupienia świata" (SD 9-10.13.16.23-24).

WYZNANIE WIARY I MODLITWA O ZROZUMIENIE ZBAWCZEJ MOCY CIERPIENIA

Śpiew: Przez chrztu świętego lub inny.

Uwielbiamy Cię, Panie Jezu, w Twojej trosce o człowieka chorego i cierpiącego. Zbliżyłeś się do każdego z nich i wziąłeś na siebie jego krzyż. Dałeś mu łaskę zjednoczenia z Twoją męką i włączyłeś go w dzieło zbawienia świata. Nie zawsze jednak, o Panie, starcza nam wiary w to, że nasz krzyż przez zjednoczenie z Twoim krzyżem prawdziwie przyczynia się do zbawienia świata. Nasza wiara przeplata się z zapomnieniem i niedowierzaniem. Dziś pragniemy wyznać tę wiarę i prosić, abyś ją umocnił. Odmawiając Skład Apostolski, chce-my wyznać, że wierzymy w Ojca, który troszczy się o swoje dzieci, że wierzymy w Ciebie, który jednoczysz się z nami we wszystkich sprawach życia i nie opuszczasz nas w godzinie krzyża, że wierzymy w Ducha Świętego, który jednoczy nas z Tobą i całym Kościołem.

Wszyscy odmawiają Wierzę w Boga, Ojca wszechmogącego.
Chwila ciszy, a po niej śpiew: W krzyżu cierpienie.


Wyznaliśmy wiarę w obecność Boga w ludzkim cierpieniu. Niech ta wiara zaowocuje także gorącą modlitwą w intencji ludzi chorych oraz tych, którzy się nimi opiekują.

Po każdym wezwaniu powtarzamy aklamację: Jezu, ufam Tobie lub Niech nas ogarnie łaska, Panie, Twa.
  • Ty, o Panie, dałeś ludziom zdolności, dzięki którym przygotowują coraz lepsze lekarstwa i opracowują coraz doskonalsze metody leczenia. Mimo to świat ludzkiego cierpienia nie zmniejszył się. Szpitale są pełne, a liczne choroby dotykają ludzi na całym świecie. Dlatego prosimy, miłosierny Jezu, abyś otoczył swoją miłością wszystkich ludzi chorych, dając im siły do znoszenia cierpień i umacniając nadzieję na powrót do zdrowia.
  • Człowiek, którego stworzyłeś i odkupiłeś, o Panie, doświadcza nie tylko cierpień fizycznych. Często walczy również z udręką ducha. Nie widzi sensu życia naznaczonego cierpieniem. Pyta więc: dlaczego cierpię? Niekiedy pyta także: czy Bóg mnie opuścił? Trudno nam, ludziom, odkryć tajemnicę cierpienia. Choć jego pierwotną przyczyną jest grzech, to jednak istnieje także cierpienie niewinne. Ty, o Jezu, ukazałeś nam jego znaczenie. Byłeś najbardziej niewinny, a przyjąłeś okrutną mękę i umarłeś na krzyżu nadając cierpieniu zbawczą moc. Dlatego prosi-my, Panie, abyś ukazał chorym tajemniczą moc cierpienia przeżywanego w zjednoczeniu z Tobą.
  • Wielbimy Cię, nasz Zbawicielu, w tych naszych braciach i siostrach, którzy w swoim cierpieniu i chorobie otworzyli się na Ducha Świętego i zjednoczyli się z cierpiącym Zbawicielem. Zaznali oni odnowienia życia duchowego i odkryli nowy sposób służenia braciom. Rozpoczęli posługę cierpienia. Każdego dnia ofiarowują światu duchową moc, która pomaga grzesznikom przystąpić do spowiedzi, skłóconym dojść do jedności, a błądzącym w ciemnościach znaleźć drogę prawdy i życia. Dziękujemy Ci, Panie, za ich wiarę i miłość, a także prosimy, abyś umacniał ich w tym szczególnym posługiwaniu.
  • Cierpienie budzi współczucie i wyzwala dobro w drugim człowieku. Skłania szlachetne serca do dzielenia się tym, co posiadają, a także do dawania siebie. Najpiękniejszy przykład tej pomocy chorym i cierpiącym dałeś nam Ty, o Panie, w czasie swego ziemskiego życia. Wezwałeś nas wszystkich, abyśmy chętnie i gorliwie spieszyli z pomocą ludziom chorym. W nich spotykamy Ciebie samego i Tobie usługujemy. Dlatego prosimy, miłosierny Zbawicielu, aby nie było wśród nas obojętności i samolubstwa, lecz wielkoduszność i gorliwość w posłudze wobec cierpiących.
Prosimy Cię, Ojcze miłosierny, przez wstawiennictwo Maryi, trwającej z wiarą i miłością pod krzyżem Twego Syna, aby w zmaganiu sił dobra ze złem i życia ze śmiercią, objawiała się stale potęga daru, jakim jest cierpienie przeżywane w zjednoczeniu ze Zbawicielem świata i uświęcone obecnością Ducha Świętego. Odsłoń przed cierpiącymi skarby, których nie zna mądrość tego świata. Pomóż im odkryć szczególne miejsce, jakie im wyznaczyłeś pośród członków swego ludu. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

Śpiew: Krzyżu Chrystusa lub inny.



Ten artykuł pochodzi ze strony:
http://www.pawelbielsko.pl