ROK WIARY
11.10.2012 - 24.11.2013

Data 2012/12/16 22:30:00 | Temat: Rok Wiary - OTWARCIE - ODPUSTY

Pomoce do przeżycia Roku Wiary (na podstawie www.rokwiary.diecezja.pl):

Pomoce do przeżycia 19 tygodnia Roku Wiary (17.02.-23.02.2013)!

   

APOSTOLSTWO: "MIŁOSIERNY SAMARYTANIN"

Myśli do medytacji, rozmowy

Prawdę o niesieniu krzyża będziemy rozważać również w wymiarze apostolstwa, starając się rozwijać w sobie postawę miłosiernego samarytanina. Wśród potrzebujących naszej pomocy, szczególne miejsce zajmują chorzy. Trzeba pamiętać również o tym, aby pomóc im przygotować się do sakramentu namaszczenia chorych. Poniższe myśli zaczerpnięte są z listu apostolskiego bł. Jana Pawła II "Salvifici doloris" (28-30). Papież akcentuje tutaj potrzebę rozwijania w sobie postawy miłosiernego samarytanina.

"Przypowieść o miłosiernym Samarytaninie należy do ewangelii cierpienia, wskazuje bowiem, jaki winien być stosunek każdego z nas do cierpiących bliźnich. Nie wolno nam ich "mijać", przechodzić mimo z obojętnością, ale winniśmy przy nich "zatrzymywać się". Miłosiernym Samarytaninem jest każdy człowiek, który zatrzymuje się przy cierpieniu drugiego człowieka, jakiekolwiek by ono było. Owo zatrzymanie się nie oznacza ciekawości, ale gotowość. Jest to otwarcie jakiejś wewnętrznej dyspozycji serca, które ma także swój wyraz uczuciowy. Miłosiernym Samarytaninem jest każdy człowiek wrażliwy na cudze cierpienie, człowiek, który "wzrusza się" nieszczęściem bliźniego. Jeżeli Chrystus, znawca wnętrza ludzkiego, podkreśla owo wzruszenie, to znaczy, że jest ono również ważne dla całej naszej postawy wobec cudzego cierpienia. Trzeba więc w sobie pielęgnować ową wrażliwość serca, która świadczy o współczuciu z cierpiącym. Czasem owo współczucie pozostaje jedynym lub głównym wyrazem naszej miłości i solidarności z cierpiącym człowiekiem.
Jednakże miłosierny Samarytanin z Chrystusowej przypowieści nie poprzestaje na samym wzruszeniu i współczuciu. Staje się ono dla niego bodźcem do działań, które mają na celu przyniesienie pomocy poranionemu człowiekowi. Miłosiernym Samarytaninem jest więc ostatecznie ten, kto świadczy pomoc w cierpieniu, jakiejkolwiek byłoby ono natury. Pomoc, o ile możności, skuteczną. W tę pomoc wkłada swoje serce, nie żałuje również środków materialnych. Można powiedzieć, że daje siebie, swoje własne "ja", otwierając to "ja" dla drugiego. Dotykamy w tym miejscu jednego z kluczowych punktów całej chrześcijańskiej antropologii. ŤCzłowiek… nie może odnaleźć się w pełni inaczej, jak tylko poprzez bezinteresowny dar z siebie samegoť. Miłosierny Samarytanin - to człowiek zdolny do takiego właśnie daru z siebie samego.
Idąc za ewangeliczną przypowieścią, można by powiedzieć, że cierpienie, które pod tylu różnymi postaciami obecne jest w naszym ludzkim świecie, jest w nim obecne także i po to, ażeby wyzwalać w człowieku miłość, ów właśnie bezinteresowny dar z własnego "ja" na rzecz innych ludzi, ludzi cierpiących. Świat ludzkiego cierpienia przyzywa niejako bez przestanku inny świat: świat ludzkiej miłości - i tę bezinteresowną miłość, jaka budzi się w jego sercu i uczynkach, człowiek niejako zawdzięcza cierpieniu. Nie może człowiek: "bliźni" wobec niego przechodzić obojętnie. W imię najbardziej nawet podstawowej ludzkiej solidarności, tym bardziej w imię miłości bliźniego musi się "zatrzymać", "wzruszyć", postępując tak, jak ów Samarytanin z ewangelicznej przypowieści. Przypowieść sama w sobie wyraża prawdę głęboko chrześcijańską, ale zarazem jakże bardzo ogólnoludzką. Nie bez przyczyny również w języku świeckim nazywa się działalnością samarytańską wszelką działalność dla dobra ludzi cierpiących i potrzebujących pomocy.
Działalność ta przybiera w ciągu wieków zorganizowane formy instytucjonalne i stwarza teren dla pracy w odnośnych zawodach. Jakże bardzo samarytański jest zawód lekarza czy pielęgniarki, czy inne im podobne! Ze względu na "ewangeliczną" treść, jaka się w nim zawiera, skłonni jesteśmy myśleć tutaj bardziej o powołaniu, nie tylko o zawodzie. Instytucje zaś, które na przestrzeni pokoleń pełniły posługę samarytańską, w naszych czasach jeszcze bardziej się rozbudowały i wyspecjalizowały. Świadczy to niewątpliwie o tym, że człowiek współczesny z coraz większą uwagą i wnikliwością zatrzymuje się przy cierpieniach swoich bliźnich, coraz dokładniej stara się je zrozumieć i im zapobiegać. Coraz większą też posiada w tej dziedzinie umiejętność i specjalizację. Patrząc na to wszystko możemy powiedzieć, że przypowieść o ewangelicznym Samarytaninie stała się jednym z istotnych składników ogólnoludzkiej kultury moralnej i cywilizacji. Myśląc zaś o wszystkich ludziach, którzy swoją wiedzą i umiejętnością oddają wielorakie przysługi cierpiącym bliźnim, nie możemy się powstrzymać od wyrazów uznania i wdzięczności pod ich adresem.
Adres ten rozszerza się na wszystkich, którzy swoją służbę wobec cierpiących traktują bezinteresownie, dobrowolnie angażując się do pomocy samarytańskiej i przeznaczając dla tej sprawy wszystek czas i siły, jakie pozostają do ich dyspozycji poza pracą zawodową. Taką dobrowolną działalność samarytańską czy też charytatywną można nazwać działalnością społeczną, można ją też określić jako apostolstwo, ile razy podejmowana zostaje z motywów wprost ewangelicznych, zwłaszcza gdy dzieje się to w łączności z Kościołem lub inną wspólnotą chrześcijańską. Dobrowolna działalność samarytańska realizuje się poprzez odpowiednie środowiska czy też stworzone w tym celu organizacje. Działanie w tej formie posiada doniosłe znaczenie, zwłaszcza gdy chodzi o podejmowanie większych zadań, wymagających współpracy i użycia środków technicznych. Nie mniej cenna jest również działalność indywidualna, szczególnie ze strony osób, które do takiej działalności bardziej są dysponowane oraz w stosunku do tych odmian ludzkiego cierpienia, wobec których pomoc nie może być inna, tylko właśnie indywidualna i osobista. Pomoc rodzinna oznacza bądź uczynki miłości bliźniego świadczone osobom należącym do tej samej rodziny, bądź też pomoc wzajemną między rodzinami. [...]
Wymowa przypowieści o miłosiernym Samarytaninie, jak też i całej Ewangelii, jest w szczególności ta, że człowiek musi się poczuć powołany niejako w pierwszej osobie do świadczenia miłości w cierpieniu. Instytucje są bardzo ważne i nieodzowne, jednakże żadna instytucja sama z siebie nie zastąpi ludzkiego serca, ludzkiego współczucia, ludzkiej miłości, ludzkiej inicjatywy, gdy chodzi o wyjście naprzeciw cierpieniu drugiego człowieka. Odnosi się to do cierpień fizycznych; o ileż bardziej jeszcze, gdy chodzi o różnorodne cierpienia moralne, gdy przede wszystkim cierpi dusza.
Przypowieść o miłosiernym Samarytaninie należy niewątpliwie do ewangelii cierpienia i razem z tą ewangelią idzie przez dzieje Kościoła, chrześcijaństwa, przez dzieje człowieka i ludzkości. Świadczy ona o tym, że objawienie zbawczego sensu cierpienia przez Chrystusa nie utożsamia się żadną miarą z postawą bierności. Wręcz przeciwnie. Ewangelia jest zaprzeczeniem bierności wobec cierpienia. Sam Chrystus w tej dziedzinie jest nade wszystko czynny. W ten sposób urzeczywistnia mesjański program swego posłannictwa, stosownie do słów Proroka: "Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie, abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski od Pana". Chrystus ten mesjański program swego posłannictwa wypełnia ponadobficie. Przechodzi "dobrze czyniąc" - a dobro Jego uczynków uwydatniło się nade wszystko wobec ludzkiego cierpienia. Przypowieść o miłosiernym Samarytaninie pozostaje w najgłębszej harmonii z postępowaniem samego Chrystusa.
Przypowieść ta wejdzie na końcu swoją istotną treścią do tych wstrząsających słów o sądzie ostatecznym, jakie Mateusz zapisał w swej Ewangelii: "Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata! Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie". [...]
Te słowa o miłości, o uczynkach miłości, związanych z ludzkim cierpieniem, pozwalają nam raz jeszcze odkryć samo odkupieńcze cierpienie Chrystusa u podstawy wszystkich ludzkich cierpień. Chrystus mówi - "Mnieście uczynili..." To On sam jest Tym, który doznaje miłości w każdym; tu On sam jest Tym, który doznaje pomocy, gdy ta pomoc bywa świadczona komukolwiek, każdemu bez wyjątku cierpiącemu. To On sam jest obecny w tym cierpiącym, ponieważ Jego odkupieńcze cierpienie raz na zawsze zostało otwarte na wszelkie ludzkie cierpienie. I wszyscy cierpiący raz na zawsze zostali wezwani, aby stali się "uczestnikami cierpień Chrystusowych". Tak jak też wszyscy zostali wezwani, aby "dopełniać" cierpieniem swoim "braki udręk Chrystusa". Chrystus nauczył człowieka równocześnie świadczyć dobro cierpieniem - oraz świadczyć dobro cierpiącemu. W tym podwójnym aspekcie odsłonił sens cierpienia do samego końca".

MODLITWA O ŁASKĘ CELEBRACJI WIARY W SAKRAMENTACH

Na czas Wielkiego Postu zamieszczane będą tutaj tylko krótkie modlitwy, związane z rozważanym tematem. Ten czas pokuty i nawrócenia jest pełen różnych form modlitwy, w których wyrażamy naszą wiarą i przeżywamy także jej celebrację. Dzisiejsze rozważanie można zakończyć odmówieniem litanii za ludzi chorych.
  • Kyrie, elejson. Christe, elejson. Kyrie, elejson.
  • Chryste, usłysz nas. Chryste, wysłuchaj nas.

  • Ojcze z nieba, Boże, zmiłuj się nad nami.
  • Synu, Odkupicielu świata, Boże,
  • Duchu Święty, Boże,
  • Święta Trójco, Jedyny Boże,

  • Panie, który sam przeszedłeś przez całą trwogę i ból konania,
  • Panie, który przed uzdrowieniem pytałeś o wiarę,
  • Panie, który uzdrawiałeś skruszonych w sercu,
  • Panie, który wysłuchałeś matkę kananejską proszącą Cię o uzdrowienie córki,
  • Panie, który przywróciłeś do zdrowia teściową świętego Piotra,
  • Panie, który jednym słowem uzdrowiłeś sługę setnika,
  • Panie, który powiedziałeś do sparaliżowanego: „Wstań i chodź”,
  • Panie, który uzdrowiłeś kobietę dwanaście lat cierpiącą na krwotok,
  • Panie, który chromemu od trzydziestu ośmiu lat na nowo dałeś zdolność chodzenia,
  • Panie, który przywracałeś wzrok niewidomym od urodzenia,
  • Panie, który sprawiałeś, że głusi znowu słyszeli,
  • Panie, który niemym usta otwierałeś,
  • Panie, który wyrzucałeś złe duchy, uzdrawiałeś opętanych i epileptyków,
  • Panie, który wskrzesiłeś młodzieńca z Nain, jedynego syna wdowy,
  • Panie, który zbudziłeś do życia córeczkę Jaira, przełożonego synagogi,
  • Panie, który płakałeś po śmierci przyjaciela Łazarza i wyprowadziłeś go z grobu,
  • Panie, który pytałeś o wdzięczność uzdrowionych trędowatych,
  • Panie, który uzdrawiałeś zarówno bogatych, jak i biednych,
  • Panie, który uzdrawiałeś zarówno żydów, jak i pogan,
  • Panie, który uzdrawiałeś także w szabat,
  • Panie, którego prześladowano za Twoje uzdrowienia,
  • Panie, który wierzącym obiecałeś zmartwychwstanie,
  • Panie, który dałeś nam za wzór miłosiernego Samarytanina,
  • Panie, który nade wszystko pragniesz uzdrowienia naszego ducha.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.


Módlmy się:
Boże Ojcze, Twój Syn dźwigał nasze boleści i objawił nam tajemnicę wartości cierpienia, wysłuchaj prośby za naszych chorych braci i siostry, aby pamiętali, że należą do grona tych, którym Ewangelia obiecuje pociechę, i czuli się zjednoczeni z Chrystusem cierpiącym za zbawienie świata. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.



Ten artykuł pochodzi ze strony:
http://www.pawelbielsko.pl