ROK WIARY
11.10.2012 - 24.11.2013

Data 2012/07/21 22:30:00 | Temat: Rok Wiary - OTWARCIE - ODPUSTY

Pomoce do przeżycia Roku Wiary (na podstawie www.rokwiary.diecezja.pl):

Pomoce do przeżycia 2 tygodnia Roku Wiary! (21-26.10.)

Przeproszenie za niedowiarstwo


Myśli do medytacji, rozmowy
1. Kontynuujemy "przyglądanie się naszej wierze". Poprzednio staraliśmy się wyraźniej zobaczyć ją jako wielki skarb naszego życia. Wyrażaliśmy więc wdzięczność Bogu za udzielenie nam wiary, a także ludziom za słowa o wierze i świadectwa życia. Dziś, trwając nadal w dziękczynieniu, chcemy przyjrzeć się jednej z głównych słabości, jaka zagraża naszej wierze. Wyraża się ona w słowie "niedowiarstwo". Występuje ono kilkakrotnie w Ewangelii. Przyjrzyjmy się sytuacjom, w których się pojawia.
2. Św. Marek Ewangelista opisuje sytuację, w której Jezus przyszedł do Nazaretu i tam nauczał. Jednak mieszkańcom tego miasta, którzy znali Go od dzieciństwa, trudno było przyjąć Jego słowa. Mówili: "Czy nie jest to cieśla, syn Maryi, a brat Jakuba, Józefa, Judy i Szymona? Czyż nie żyją tu u nas także Jego siostry? I powątpiewali o Nim" (Mk 6,3). Czego dotyczyło ich powątpiewanie? Zapewne wątpili w Jego słowa, w dokonywane przez Niego cuda, a w końcu w to, że jest On kimś niezwykłym, przypisującym sobie cechy Mesjasza, na którego oczekiwali. Czy to możliwe, że będąc Mesjaszem przez trzydzieści lat nie dał tego po sobie poznać, a teraz twierdzi, że na Nim wypełniają się słowa proroków? Mieszkańcy Nazaretu mieli pewną trudność z uwierzeniem, której nie mieli mieszkańcy innych miejscowości. Jednak według Jezusa mogli tę trudność pokonać. Dlatego mówi do nich: "Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych i w swoim domu może być prorok tak lekceważony" (Mk 6,24). Znamienne są też następne słowa Ewangelii: "I nie mógł tam zdziałać żadnego cudu, jedynie na kilku chorych położył ręce i uzdrowił ich. Dziwił się też ich niedowiarstwu" (Mk 6,4-5). Kiedy indziej, w spotkaniu z setnikiem, Jezus zdziwił się jego wiarą (por. Mt 8,10), w Nazarecie natomiast dziwi się czemuś odwrotnemu, czyli niedowiarstwu Jego rodaków. To niedowierzanie ma także swoje skutki. Jezus nie mógł w Nazarecie działać cudów. Mieszkańcy tego miasta pozbawili się wielkiego dobra, gdyż nie dowierzali. Dziś jest to nasz problem. Każdemu z nas grozi niedowierzanie. Mamy poukładane życie, jak mieszkańcy Nazaretu. Oni chodzili do synagogi i rozważali słowo Boże. Byli ludźmi religijnymi. Jednak nie potrafili przyjąć nowości, którą przyniósł Jezus. Ta nowość kryje się przede wszystkim w Jego obecności pośród nas jako prawdziwego Boga i prawdziwego Człowieka. Jest obecny w swoim słowie, w sakramentach, a także w drugim człowieku. Wierzymy w to, ale nie na tyle, aby tej wierze całkowicie podporządkować życie. Dlatego chcemy przepraszać Jezusa za wszelkie niedowiarstwo.
3. Słowa o niedowierzaniu pojawiają się również w opisie zmartwychwstania. Kiedy Jezus przyszedł po ośmiu dniach "rzekł do Tomasza: Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż ją do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym" (J 20,27). Niedowierzanie Tomasza dotyczyło zmartwychwstania, a więc szczególnej tajemnicy. Odgrywa ona wyjątkową rolę w życiu człowieka, ale wymaga również mocnej wiary. Jest to wiara w zwycięstwo nad złem, w pokonanie szatana, w panowanie Chrystusa nad światem. To także wiara w to, że On przychodzi do nas jako zmartwychwstały w każdym sakramencie, a szczególnym dniem Jego przychodzenia, jest niedziela. Gdy On przychodzi, trzeba Go przyjąć. To zaś nadaje szczególny klimat całej niedzieli. Ponieważ wielokrotnie powtarzamy błąd Tomasza Apostoła i okazujemy się niedowiarkami, o czym świadczą nasze niezgodne z wiarą w zmartwychwstanie słowa, czyny i postawy, dlatego chcemy Jezusa przepraszać za nasze niedowiarstwo.
4. Rozważmy jeszcze jedno wydarzenie z Ewangelii, w którym pojawia się sprawa niedowiarstwa. Do Jezusa przyszedł pewien człowiek z synem i powiedział: "Nauczycielu, przyprowadziłem do Ciebie mojego syna, który ma ducha niemego. Ten, gdziekolwiek go chwyci, rzuca nim, a on wtedy się pieni, zgrzyta zębami i drętwieje. Powiedziałem Twoim uczniom, żeby go wyrzucili, ale nie mogli. On zaś rzekł do nich: O, plemię niewierne, dopóki mam być z wami? Dopóki mam was cierpieć? Przyprowadźcie go do Mnie! I przywiedli go do Niego. Na widok Jezusa duch zaraz począł szarpać chłopca, tak że upadł na ziemię i tarzał się z pianą na ustach. Jezus zapytał ojca: Od jak dawna to mu się zdarza? Ten zaś odrzekł: Od dzieciństwa. I często wrzucał go nawet w ogień i w wodę, żeby go zgubić. Lecz jeśli możesz co, zlituj się nad nami i pomóż nam! Jezus mu odrzekł: Jeśli możesz? Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy. Natychmiast ojciec chłopca zawołał: Wierzę, zaradź memu niedowiarstwu!" (Mt 9,17-24). Postawa tego człowieka wyraża doświadczenia wielu z nas. Jesteśmy wierzącymi, ale w obliczu trudności raz po raz okazuje się, że tej wiary nam nie starcza. Nie jest ona dość mocna, aby nas obronić przed złem, abym uspokoić w trudnościach, aby prowadzić nas na modlitwę. Dlatego chcemy przepraszać za te słabości i powtarzać słowa człowieka z Ewangelii: "Wierzę, ale zaradź memu niedowiarstwu!".
5. Kiedy Żydzi zapytali Jezusa: "Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boże?", On im odpowiedział: "Na tym polega dzieło zamierzone przez Boga, abyście uwierzyli w Tego, którego On posłał" (por. J 6,28-29). Jezus uczy, że choć jest wiele dzieł, które człowiek w życiu realizuje, to jednak u podstaw jego aktywności ma być jedno niezwykłe DZIEŁO. Jest nim wiara w to, że Bóg wszechmogący, Stwórca i Pan wszechświata, stał się człowiekiem i pośród nas zamieszkał dzieląc z każdym mieszkańcem ziemi jego los. Ziarno tej wiary zostało zaszczepione w życiu człowieka, ale człowiek musi tę wiarę rozwijać, aż dojdzie do tego, że wszystko, co czyni i co mówi, czego pragnie i czym się cieszy, ma swoje korzenie w Bogu, którego wiara mu pokazała.
6. Podobnie stanowcze słowa o znaczeniu wiary w życiu człowieka kieruje do nas Pan Jezus mówiąc o działaniu Ducha Świętego. Ma On przekonać świat o grzechu (J 16,8), a grzech ten Jezus opisuje słowami: "Nie wierzą we Mnie" (J 16,9). W naszym przypadku jest to zapewne jakiś rodzaj niedowierzania temu, że każdego dnia i w każdej chwili życia Bóg jest z nami i nas prowadzi, że Jego słowo wskazuje najlepszą drogę życia, że Jego Kościół jest miejscem mojego wzrostu. Za te wszystkie formy niedowierzania, widoczne w naszym myśleniu i naszej postawie, chcemy przepraszać Jezusa, prawdziwego Boga, który z miłości ku nam stał się Człowiekiem. W tej postawie żalu i skruchy przyzywamy pomocy Ducha Świętego, gdyż tylko On, zgodnie ze słowami Jezusa, może nas przekonać o najważniejszym grzechu, który jest korzeniem wszystkich innych, mianowicie o niewierze lub słabej wierze w Jezusa.

Przeproszenie za niedowiarstwo

II Tajemnica Światła - Cud w Kanie Galilejskiej
Panie Jezu, gdyby nasza wiara była choćby tak mała, jak ziarnko gorczycy! Ty wciąż do nas przychodzisz. Mówisz do nas przez różne wydarzenia, przez innych ludzi. Podczas Mszy świętej jesteś żywy, obecny w swoim Słowie. A my wciąż wątpimy. A my wciąż chcemy dotknąć Twoich ran. Wciąż chcemy, na własne oczy zobaczyć odsunięty kamień i Ciebie zmartwychwstałego. Ty się nam objawiasz, ale nasze oczy wciąż są na uwięzi. Zaradź, Panie Jezu, naszemu niedowiarstwu.
Rozważając tajemnicę cudu w Kanie Galilejskiej prosimy Cię, abyś wybaczył nam brak wiary, a także każde zaniedbanie, które w konsekwencji prowadzi do jej osłabienia.
Ojcze nasz...
  1. Za to, że nie rozpoznaliśmy Ciebie, gdy do nas przychodziłeś. Zdrowaś Mario...
  2. Za to, że tak rzadko myślimy o naszym zmartwychwstaniu. Zdrowaś Mario...
  3. Za to, że pozwalamy kiełkować wątpliwościom. Zdrowaś Mario...
  4. Za to, że przy podejmowaniu zwykłych, codziennych decyzji, często zapominamy o wierze. Zdrowaś Mario...
  5. Za to, że nie widzimy cudów, które wciąż dzieją się na naszych oczach. Zdrowaś Mario...
  6. Za to, że nie pogłębiamy naszej wiary. Zdrowaś Mario...
  7. Za to, że tak rzadko sięgamy po Pismo święte. Zdrowaś Mario...
  8. Za to, że niedbale uczestniczymy w Eucharystii. Zdrowaś Mario...
  9. Za to, że wciąż szukamy udowodnienia wiary. Zdrowaś Mario...
  10. Za wciąż małą wiarę. Zdrowaś Mario...

Chwała Ojcu...

Z nauczania Kościoła

"Maryja „wstawia się” za ludźmi. Ale nie tylko to: jako Matka równocześnie chce, aby objawiła się mesjańska moc Jej Syna. Jest to zaś moc zbawcza, skierowana do zaradzenia ludzkiej niedoli, do uwalniania od zła, jakie w różnej postaci i w różnej mierze ciąży nad życiem ludzkim. Tak właśnie mówił o Mesjaszu prorok Izajasz w znanym tekście, na który Jezus powołał się wobec swoich rodaków z Nazaretu: "(...) abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom wolność, a niewidomym przejrzenie (...)" (por. Łk 4, 18).
Inny istotny element tego macierzyńskiego zadania Maryi wyrażają słowa skierowane do sług: "Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie". Matka Chrystusa staje się wobec ludzi rzecznikiem woli Syna, ukazując te wymagania, jakie winny być spełnione, aby mogła się objawić zbawcza moc Mesjasza. W Kanie dzięki wstawiennictwu Maryi i posłuszeństwu sług Jezus zapoczątkował "swoją godzinę". W Kanie Maryja jawi się jako wierząca w Jezusa: Jej wiara sprowadza pierwszy "znak" i przyczynia się do wzbudzenia wiary w uczniach." (Jan Paweł II, Redemptoris Mater, 21)

Rachunek sumienia

W jakim stworzeniu umiem dostrzec Bożą obecność, Boże działanie? Czy patrząc na piękno przyrody widzę miłość Boga? Czy w drugim człowieku widzę obecność Boga? Czy chcę, aby moja wiara była żywa, aby wciąż się rozwijała i pogłębiała? Co robię w tym kierunku?

Moje postanowienie

...

MODLITWA PRZEBŁAGANIA

  • Wierzę mocno, że Bóg istnieje, że stworzył świat i ludzi, a także, że przez chrzest święty uczynił mnie swoim dzieckiem. Ale czy równie mocna jest moja wiara w to, że noszę w sobie Jego obraz i podobieństwo oraz że kieruje On dziejami narodów i losem każdego człowieka? Czy mam dość wiary, aby każdego dnia pamiętać, że jestem dzieckiem samego Boga i starać się żyć tak, jak Jego dziecko?
    Za moje zwątpienia i zapomnienia, za wszelkie niedowiarstwo, przepraszam Cię, Jezu.
  • Wierzę mocno, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym, który stał się Człowiekiem, że zbawił On świat przez swoją mękę i zmartwychwstanie. Jednak ciągle jeszcze nie rozumiem wielu fragmentów Ewangelii, stale mam wątpliwości, czy człowiek na tej ziemi potrafi kierować się wyłącznie miłością, a gdy przyjdą trudne chwile, nie zawsze starcza mi wiary w to, że moje cierpienia, upokorzenia i porażki, przez zjednoczenie z męką Jezusa, są potężną siłą duchową, przyczyniającą się do naprawy świata.
    Za moje niedowiarstwo przepraszam Cię, Jezu.
  • Wierzę mocno, że Duch Święty jest Osobą Bożą, będącą jedno z Ojcem i Synem oraz że został On zesłany na Kościół w dzień Pięćdziesiątnicy. Rzadko jednak myślę o tym, że w sakramencie bierzmowania łaska Pięćdziesiątnicy stała się moim udziałem.
    Za moje niedowierzanie w moc sakramentu bierzmowania oraz w obecność i działanie Ducha Świętego w moim życiu, przepraszam Cię, Jezu.
  • Wierzę mocno, że Chrystus ustanowił sakrament pokuty, aby ofiarować w nim człowiekowi łaskę przebaczenia. Nie zawsze jednak moja wiara jest na tyle mocna, aby pokonać moje opory przed spowiedzią, a także by dobrze się do niej przygotować i podjąć prawdziwą poprawę. Niekiedy dopada mnie zwątpienie, gdy widzę, że po spowiedzi, mimo wszelkich starań, wracam do swoich grzechów. Być może jeszcze nie nauczyłem się korzystać z całej potęgi sakramentu pokuty. Moja wiara jest zbyt słaba, aby całkowicie otworzyć drzwi mego serca na obecność Chrystusa i moc Ducha Świętego.
    Za wszelkie braki w wierze przy przeżywaniu sakramentu pokuty, przepraszam Cię, Jezu.
  • Wierzę mocno, że w Komunii Świętej przychodzi do mnie sam Chrystus, prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek. Jednak ta wiara jest żywa tylko w czasie samego obrzędu Komunii świętej, a po wyjściu z kościoła często zapominam o tym, co się stało i zachowuję się tak, jakby sakramentalne zjednoczenie z Jezusem już minęło, a przyszło zwyczajne życie, w którym nie ma miejsca na bliskość z Jezusem, na pełną miłości rozmowę z Nim i radowanie się łaską zjednoczenia.
    Za wszelkie niedowierzanie w to, że Ty sam, o Panie i Boże, jednoczysz się ze mną w Komunii Świętej, przepraszam Cię, Jezu.
  • Wierzę mocno, że nasz Zbawiciel, Jezus Chrystus, który tak wiele wycierpiał i z taką miłością pochylał się nad chorymi, ustanowił specjalny sakrament przeznaczony dla ludzi dotkniętych poważną chorobą. Nie poświęcam jednak dość czasu, aby odkryć znaczenie tego niezwykłego sakramentu i przyczyniać się do tego, aby jak najwięcej chorych, po dobrym i głębokim przygotowaniu, przyjęło to sakramentalne namaszczenie. Często okazuje się, że mam wątpliwości, czy ten sakrament jest rzeczywiście aż tak ważny dla człowieka chorego.
    Za moje niedowiarstwo przepraszam Cię, Jezu.
  • Wierzę mocno, że Chrystus podniósł małżeństwo do godności sakramentu. Jednak ciągle mam trudności z dostrzeżeniem skarbów, jakie ten sakrament wnosi w życie małżonków. Widząc ile mężczyzn i kobiet nie przeżywa prawdziwego szczęścia we wzajemnym miłowaniu, ile związków małżeńskich się rozpada i ile młodych par nie chce się wiązać węzłem sakramentalnym, odkrywam, że potęga i wielkość sakramentu małżeństwa pozostaje tym ludziom nieznana lub mało znana. Również moja wiara w obliczu życiowych problemów często słabnie.
    Za wszelkie niedowierzanie w Twoją moc i miłość, przepraszam Cię, Jezu.
  • Wierzę mocno, że Chrystus ustanowił sakrament kapłaństwa i powołał wybranych na tę drogę życia. Wierzę także, że On obdarza wybranych mężczyzn i kobiety darem życia konsekrowanego. Jednak ciągle na nowo stawiam sobie pytanie o moje zrozumienie, czym jest kapłaństwo, co to znaczy, że od chwili chrztu mam udział w tym kapłaństwie i jak wielki dar ofiarował Chrystus tym, którzy zostali wyświęceni na kapłanów.
    Za małe zainteresowanie łaską udziału w kapłaństwie Chrystusa i wszelkie słabości mojej wiary w odniesieniu do tej tajemnicy, przepraszam Cię, Jezu.
  • Wierzę mocno, że Chrystus ustanowił Kościół, który trwa nieprzerwanie poprzez wieki i także dzisiaj wypełnia swoją misję. Jednak moja wiara w Kościół stale spotyka się z opisywaniem wyłącznie widzialnej sfery życia tej wspólnoty, z pominięciem jej największego bogactwa, jakim jest obecność w nim samego Boga. Niestety niekiedy ulegam temu jednostronnemu spojrzeniu na Kościół, zapominając o tym, co mi mówi wiara. Nie zawsze też umiem odpowiedzieć na pytanie, co to znaczy wierzyć w Kościół?
    Za moje słabości w wierze, za powierzchowne spojrzenie na jego życie i wszelkie niedowierzanie potędze Twojego działania w Kościele, przepraszam Cię, Jezu.
  • Wierzę mocno, że Chrystus jest obecny w Najświętszym Sakramencie, ale równocześnie akceptuję taki stan, że Syn Boga wszechmogącego, jedyny Zbawiciel świata, który pozostał pośród nas w sposób sakramentalny pod osłoną chleba, jest zamknięty w tabernakulum przez większość dni i nocy. Uznając taką sytuację za właściwą nie podejmuję żadnych działań, aby ta święta obecność Boga pośród ludzi, ta sakramentalna obecność Zbawiciela w swoim Kościele, stawała się coraz bardziej centrum życia całej wspólnoty parafialnej i aby wszyscy jej członkowie spędzali w każdym tygodniu pewną ilość czasu na pokornej adoracji swego Boga i wypraszaniu Jego miłosierdzia dla całego świata.
    Za moje niedowiarstwo i wszelkie zaniedbania, przepraszam Cię, Jezu.
Przyjmij, miłosierny Jezu, naszą przebłagalną modlitwę za wszelkie zwątpienia i niedowiarstwo, niekonsekwencję i zaniedbania. Niech Twój Święty Duch, który przekonuje nas o grzechu niewiary i daje siły do nawrócenia, obdarzy nas wiarą konsekwentną, głęboką i dającą siły do pełnego zjednoczenia z Tobą. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen.


Ten artykuł pochodzi ze strony:
http://www.pawelbielsko.pl